Patrzyłam
na dwie kreski, cholera, cholera, jeszcze raz cholera! Jak to się
mogło stać, przecież pilnowałam wszystkiego.
- Emma, zaraz się zesikam! - Krzyknął zza drzwi. Och zapewniam cię, że nie tylko się zesikasz, jak się dowiesz. Kurwa!
- Już wychodzę – Wyrzuciłam 13 testów, przykryłam je stertą chusteczek. Jeden schowałam pod koszulkę i wyszłam z łazienki, cmoknęłam Shadowsa w policzek, żeby już się nie złościł. Schowałam test w swojej szafce nocnej i zeszłam na dół. Nie miałam typowych objawów, no tylko spóźniał mi się okres. Umówiłam się na wizytę u lekarza. Skończyłam rozmowę przez telefon w samą porę.
- Z kim rozmawiasz z samego rana? - Matt stał za mną, objął mnie i pocałował w szyje, robił tak co rano, gdy byłam już w kuchni i szykowałam dla nas śniadanie. Ale dzisiaj było coś innego w tym, poczułam jego dłoń na swoi brzuchu i od razu pomyślałam, że przecież tam jest już nasze dziecko.
- Będę musiała dzisiaj wyjść na dwie godziny, zjemy śniadanie i pojadę, ok?
- Nie, nie, nie. Nigdzie nie pojedziesz, mam trochę wolnego i chciałem cie rozpieszczać cały dzień.
- Ja wiem, to słodkie, ale muszę wyjść, umówimy się tak, że zrobisz dzisiaj romantyczny lunch, hm? I jak wrócę do domu, to spędzimy trochę czasu razem. - We troję …
- Ten jeden raz ci odpuszczę, mogę się teraz na coś przydać?
- Wyciągnij proszę pieczywo i zrób sobie kawę, ja nie mam ochoty. - Dobrze, że nie zaczęłam przy nim wymiotować, domyśliłby się, że coś kombinuje. Zjedliśmy śniadanie rozmawiając o planach na przyszłość, ani słowa o dziecku, niedobrze. Pół godziny później wzięłam kluczyki do mojego BMW x5, nadal miała mu za złe, że sprawił mi tak drogi prezent, bo ja nie mogę mu się odwdzięczyć, moja wypłata była śmiesznie mała przy jego zarobkach, szczególnie po wydaniu płyty Nightmare i jej ogromnym sukcesie.
- Mamy i malucha – powiedziała lekarka, która znalazła powód dwóch kresek na moim teście.
- To okruszek – wyszeptałam i nie mogłam przestać patrzeć się na ekran, to już jest żyje tam i rozwija się we mnie. Owoc miłości. Matt się ucieszy, musi, przecież to jest nasz mały skarb. Będziemy mieli dziecko!
- Ale wszystko jest dobrze, dziecko rozwija się prawidłowo, przy kolejnej wizycie posłuchamy jego serduszka. Pozostaje mi tylko pogratulować, a na koleją wizytę zapraszam z narzeczonym – spojrzała na mój piękny pierścionek a ja się do niej uśmiechałam.
- Emma, zaraz się zesikam! - Krzyknął zza drzwi. Och zapewniam cię, że nie tylko się zesikasz, jak się dowiesz. Kurwa!
- Już wychodzę – Wyrzuciłam 13 testów, przykryłam je stertą chusteczek. Jeden schowałam pod koszulkę i wyszłam z łazienki, cmoknęłam Shadowsa w policzek, żeby już się nie złościł. Schowałam test w swojej szafce nocnej i zeszłam na dół. Nie miałam typowych objawów, no tylko spóźniał mi się okres. Umówiłam się na wizytę u lekarza. Skończyłam rozmowę przez telefon w samą porę.
- Z kim rozmawiasz z samego rana? - Matt stał za mną, objął mnie i pocałował w szyje, robił tak co rano, gdy byłam już w kuchni i szykowałam dla nas śniadanie. Ale dzisiaj było coś innego w tym, poczułam jego dłoń na swoi brzuchu i od razu pomyślałam, że przecież tam jest już nasze dziecko.
- Będę musiała dzisiaj wyjść na dwie godziny, zjemy śniadanie i pojadę, ok?
- Nie, nie, nie. Nigdzie nie pojedziesz, mam trochę wolnego i chciałem cie rozpieszczać cały dzień.
- Ja wiem, to słodkie, ale muszę wyjść, umówimy się tak, że zrobisz dzisiaj romantyczny lunch, hm? I jak wrócę do domu, to spędzimy trochę czasu razem. - We troję …
- Ten jeden raz ci odpuszczę, mogę się teraz na coś przydać?
- Wyciągnij proszę pieczywo i zrób sobie kawę, ja nie mam ochoty. - Dobrze, że nie zaczęłam przy nim wymiotować, domyśliłby się, że coś kombinuje. Zjedliśmy śniadanie rozmawiając o planach na przyszłość, ani słowa o dziecku, niedobrze. Pół godziny później wzięłam kluczyki do mojego BMW x5, nadal miała mu za złe, że sprawił mi tak drogi prezent, bo ja nie mogę mu się odwdzięczyć, moja wypłata była śmiesznie mała przy jego zarobkach, szczególnie po wydaniu płyty Nightmare i jej ogromnym sukcesie.
- Mamy i malucha – powiedziała lekarka, która znalazła powód dwóch kresek na moim teście.
- To okruszek – wyszeptałam i nie mogłam przestać patrzeć się na ekran, to już jest żyje tam i rozwija się we mnie. Owoc miłości. Matt się ucieszy, musi, przecież to jest nasz mały skarb. Będziemy mieli dziecko!
- Ale wszystko jest dobrze, dziecko rozwija się prawidłowo, przy kolejnej wizycie posłuchamy jego serduszka. Pozostaje mi tylko pogratulować, a na koleją wizytę zapraszam z narzeczonym – spojrzała na mój piękny pierścionek a ja się do niej uśmiechałam.
Wyszłam
od lekarza unosząc się kilka centymetrów nad ziemią ze szczęścia.
Miałam nadzieję, że Matt będzie podzielał mój entuzjazm. Nie
było na co czekać, mój zegar biologiczny tykał. Wróciłam do
domu, jakoś zaparkowałam w garażu tym bydlakiem, nie powiem
podobał mi się ten samochód, tylko jego cena. Poczułam zapach
spalenizny.
- Co popsułeś? - spytałam wchodząc do kuchni, stał tam mój przyszły mąż, w samym fartuszku... samym!
- Przypaliłem kurczaka, jesteś bardzo głodna? Bo muszę zrobić coś innego. - Podrapał się po głowie, dobrze, że nie po gołej dupie.
- Jesteś, tak prawie nago. - Pochyliłam się, żeby lepiej widzieć jego pośladki.
- Podoba ci się? - wyszczerzył się do mnie.
- Niezły tyłek panie Sanders. Pomóc ci w przygotowaniach jedzenia?
- Nie, ja rządzę w kuchni, ty siadaj, powiesz mi gdzie byłaś? - Przechadzał się, wyciągał inne rzeczy na lunch, a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku. - Dlaczego nic nie mówisz?
- Bo twoja goła pupa mnie dekoncentruje... - zakryłam oczy – Byłam u lekarza.
- Jak to u lekarza, źle się czujesz? Czemu mi nic nie powiedziałaś, pojechałbym z tobą.
- Musiałam coś sprawdzić, Matt jest taka sprawa... bo ja...
- Tak ? … co ty – Mina mu zrzedła, a ja nie wiedziałam czy powinnam mu teraz mówić. Wyciągnęłam z torebki zdjęcie USG i podałam mu.
- Co to jest? Jesteś na coś chora?
- Tak przez jeszcze 7 miesięcy będę chora... - uśmiechnęłam się, niestety on nie zrozumiał. - Jestem w ciąży kochanie.
- Jak to w ciąży?
- No przez to, że regularnie uprawiamy seks, w sumie zawyżamy dane statystyczne, to... no jest dziecko.
- Nie pytam jak się robi dzieci, tylko skąd to się wzięło. - TO... dziecko, a nie jakieś TO.
- No w sumie moja odpowiedź pokrywa się z twoim pytaniem. Po prostu jestem w ciąży.
- Zabezpieczamy się, więc nie rozumiem.
- Antykoncepcja nie zapewni ci na 100% że nie będziemy mieli dziecka. - Zabrałam mu zdjęcie, schowałam do torebki. - Jednak miałam nadzieję, że się ucieszysz... ale teraz ty i twój goły tyłek możecie się ode mnie odwalić. - Poszłam na górę, zakryłam się kołdrą, czyli schowałam się przed światem.
- Kotku – usłyszałam kilka minut później, usiadł przy mnie i odkrył mnie, nie miał już fartuszka i gołej dupy. - To nie jest tak, ja się ciesze w sumie. Tylko zaskoczyłaś mnie, myślałem, że najpierw weźmiemy ślub.
- Ślub!? Jaki ślub nie rozmawialiśmy o tym, miesiąc temu mi się oświadczyłeś, spokojnie mamy czas.
- Chcę cie już mieć.
- Masz, przecież jesteśmy razem, szczęśliwi... małżeństwo? - Chciałam za niego wyjść, ale tak teraz?
- Przemyśl to. - Pocałował mnie – może wyjdziemy gdzieś na miasto? Włoska restauracja, hm?
- Ale nie będziesz już miał gołej pupy? - uśmiechnęłam się, on znów mnie cmoknął, za po chwili jeszcze raz i jeszcze. Po 20 cmoku przestałam liczyć.
- Co popsułeś? - spytałam wchodząc do kuchni, stał tam mój przyszły mąż, w samym fartuszku... samym!
- Przypaliłem kurczaka, jesteś bardzo głodna? Bo muszę zrobić coś innego. - Podrapał się po głowie, dobrze, że nie po gołej dupie.
- Jesteś, tak prawie nago. - Pochyliłam się, żeby lepiej widzieć jego pośladki.
- Podoba ci się? - wyszczerzył się do mnie.
- Niezły tyłek panie Sanders. Pomóc ci w przygotowaniach jedzenia?
- Nie, ja rządzę w kuchni, ty siadaj, powiesz mi gdzie byłaś? - Przechadzał się, wyciągał inne rzeczy na lunch, a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku. - Dlaczego nic nie mówisz?
- Bo twoja goła pupa mnie dekoncentruje... - zakryłam oczy – Byłam u lekarza.
- Jak to u lekarza, źle się czujesz? Czemu mi nic nie powiedziałaś, pojechałbym z tobą.
- Musiałam coś sprawdzić, Matt jest taka sprawa... bo ja...
- Tak ? … co ty – Mina mu zrzedła, a ja nie wiedziałam czy powinnam mu teraz mówić. Wyciągnęłam z torebki zdjęcie USG i podałam mu.
- Co to jest? Jesteś na coś chora?
- Tak przez jeszcze 7 miesięcy będę chora... - uśmiechnęłam się, niestety on nie zrozumiał. - Jestem w ciąży kochanie.
- Jak to w ciąży?
- No przez to, że regularnie uprawiamy seks, w sumie zawyżamy dane statystyczne, to... no jest dziecko.
- Nie pytam jak się robi dzieci, tylko skąd to się wzięło. - TO... dziecko, a nie jakieś TO.
- No w sumie moja odpowiedź pokrywa się z twoim pytaniem. Po prostu jestem w ciąży.
- Zabezpieczamy się, więc nie rozumiem.
- Antykoncepcja nie zapewni ci na 100% że nie będziemy mieli dziecka. - Zabrałam mu zdjęcie, schowałam do torebki. - Jednak miałam nadzieję, że się ucieszysz... ale teraz ty i twój goły tyłek możecie się ode mnie odwalić. - Poszłam na górę, zakryłam się kołdrą, czyli schowałam się przed światem.
- Kotku – usłyszałam kilka minut później, usiadł przy mnie i odkrył mnie, nie miał już fartuszka i gołej dupy. - To nie jest tak, ja się ciesze w sumie. Tylko zaskoczyłaś mnie, myślałem, że najpierw weźmiemy ślub.
- Ślub!? Jaki ślub nie rozmawialiśmy o tym, miesiąc temu mi się oświadczyłeś, spokojnie mamy czas.
- Chcę cie już mieć.
- Masz, przecież jesteśmy razem, szczęśliwi... małżeństwo? - Chciałam za niego wyjść, ale tak teraz?
- Przemyśl to. - Pocałował mnie – może wyjdziemy gdzieś na miasto? Włoska restauracja, hm?
- Ale nie będziesz już miał gołej pupy? - uśmiechnęłam się, on znów mnie cmoknął, za po chwili jeszcze raz i jeszcze. Po 20 cmoku przestałam liczyć.
Po pierwsze. Jeżeli E. poroni, to Cię zabiję. Przyjadę do Ciebie i ubiję. Rozumiemy się? Nie chcę już nigdy więcej czytać o żadnych poronieniach...
OdpowiedzUsuńA teraz do sedna. Bobaaaaas <333 Taki malutki blond aniołek jak ze zdjęcia *.* Haha Shads jak zwykle bardzo ogarnięty. Ruchałeś, ruchałeś i się doruchałeś koleś, nie ma że boli^^ W ogóle fartuszek i goła dupa:) Jutro mam zamiar robić pancakes z Twojego przepisu, to będę miała sobie co wyobrażać w kuchni:D A teraz lecę czytać kolejny:*
Buziole, Pat:)
jezu! z mojego przepisu, teraz sie boje bicia wałkiem po głowie :D
OdpowiedzUsuńDzięki Tobie u mnie Matt przestaje być dupkiem ^^
OdpowiedzUsuń!!! Przyczyniam się do dobrych rzeczy OuO jestem szczęśliwa!
Usuń