sobota, 1 marca 2014

17. Na poduszce leżała koperta.

    Dzień rozpoczął się dziwnie, obudziłam się sama w łóżku, nie przywykłam do tego. Na jego poduszce leżała koperta „Dla Emmy” ciekawe co znów wymyślił. Otworzyłam i wyciągnęłam małą kartkę „Gdy miłość twa znika, poszukaj jej dobrze. Bo kiedy znajdziesz się w tych ramionach, już wszystko będzie dobrze.” Ok nie doceniałam jego poezji, muszę to zmienić, jest niezły. Zaśmiałam się pod nosem i czytałam dalej „Pierwsza wskazówka: Tam życie kobiety zaczyna zmieniać się, wybieraj co chcesz i nadal szukaj MNIE!” śmiałam się jak głupia, niżej był podany adres. Ubrałam szybko szorty i biały top do tego jasne tenisówki, związałam włosy i pojechałam pod wskazany adres. Od razu do niego zadzwoniłam chcąc go zwyzywać, a potem zabić... ale nie odbierał. Weszłam do salonu sukien ślubnych, podeszła do mnie kobieta.

- Witam w czym mogę pomóc?

- Dzień dobry, jestem Emma i chcę zabić mojego narzeczonego, jest tu może?

- Pani Smith? Emma Smith? - Kiwnęłam głową, że tak. Zaprowadziła mnie przed manekiny i wieszaki z sukniami, nie chciałam nic wybierać, chciałam zabić. - Proszę się rozluźnić, z pewnością coś pani wybierze.

- Och z pewnością... - uśmiechnęłam się wkurwiona i mimo wszystko zaczęłam przeglądać sukienki. Były piękne, myślałam o tym, która spodobałaby się także jemu... dupek, kochany dupek. - Mogę przymierzyć tą?


- Oczywiście, zapraszam tędy – prowadziła mnie przez salon do przymierzalni. Ubrałam na siebie suknię idealną, była do samej ziemi, opinała się na piersiach, talii i brzuchu, dół był prosty i układał się doskonale. Góra sukienki była zrobiona z koronki, gdzieniegdzie wkradł się mały błyszczący element. Plecy były praktycznie wolne od materiału, tylko w okolicy karku zbierała się koronka z ramion. Chcę w tej sukience powiedzieć „tak” …

- Jest piękna. Może niedługo po nią wrócę. - Przeglądałam się, ładnie w niej wyglądam gdy jeszcze nie widać brzuszka.

- Pani Smith, może pani zabrać już teraz ta sukienkę, rachunek jest uregulowany. - Co? Czy Matt kompletnie zwariował?! …

- Ale... - Zamiast wyjaśnień dostałam kolejną kopertę, och kolejna dawka poezji. „ Czas ucieka, Matt wciąż czeka ;-) Wierzę, że wyglądasz cudownie, ale jeszcze nie pora bym się o tym przekonał. Pamiętaj wykonuj zadania, a spotka cię wyborna nagroda” och, czyżby seks? Przebrałam się w normalne ubranie a sukienkę wrzuciłam na tylne siedzenie mojego BMW, pojechałam dalej, to salon fryzjerski w którym pracowała Gena.

- Jesteś już, jak to dobrze, siadaj, pora się tobą zająć.

- Gena, błagam powiedz co się dzieje? - wiem, że i tak mi nie powiesz pipko.

- Och Emma, przecież wiesz, że ci nie mogę powiedzieć – Ha! Mówiłam.

Dwie godziny upłynęły nam na układaniu włosów, a ja sama nie wiedziałam czy cieszyć się z moich przeczuć, czy nadal próbować go zabić. Dostałam kolejną kopertę. „ Tam gdzie najczęściej uciekaliśmy z lekcji, lub bawiliśmy się jako dzieci" to proste, park.

- Jedziesz ze mną Gena?

- Nie, ja mam jeszcze coś do zrobienia, uważaj na siebie. Na włosy tez, wyglądasz pięknie.

- Dzięki, pomożesz mi go potem zabić? - uśmiechałam się.

- W życiu, pora żebyście żyli długo i szczęśliwie.

- Tak już jest od kilku miesięcy. - Westchnęłam i pojechałam do parku, na ulicy gdzie zaparkowałam, czekała na mnie Lacey, cholera ona też jest w to wszystko zamieszana? Zabrała mnie i moją sukienkę do pobliskiego hotelu, w jednym z pokoi pomalowała mnie i pomogła przy sukience, dała też buty, to pozłacane czółenka od Louboutin'a AAAA marzyłam o takich.

- Wyglądasz obłędnie Emma... jesteś najpiękniejszą panną młodą jaką widziałam – Przytuliła mnie.

- Dzięki. Nadal wolę nie rozumieć co się dzieje. - Dostałam kolejną kopertę. „Kochanie, wiem, że jesteś zła, chcesz mnie zabić, ale ja robię to dla nas, naszej trójki. Czekam na ciebie w parku. Kocham cię i cierpliwie czekam, aż zostaniesz moją żoną” … Popłakałam się, właśnie dzisiaj, teraz, zaraz miałam być panią Sanders. Ten dzień nastał, chociaż wcale się go tak szybko nie spodziewałam. Zeszłyśmy na dół, park był zamknięty dla ludzi, mogli wejść tylko zaproszeni goście, było ich bardzo dużo. Rozglądałam się za moim ojcem, w końcu kto jak nie on miałby mnie oddać w ręce przyszłego męża. Niestety go nie było, a to zadanie wykonał Garry, ojciec Matt'a jest wspaniały, na wieść o wnuku, szalał z radości. Moi rodzice nie wiedzieli, odkąd byłam szczęśliwa moje relacje z rodziną podupadły, wiem, że mama się cieszyła. Nawet tu jest, wcześniej jej nie zauważyłam. A teraz stoję przed nim, mój kochany mężczyzna. Ma na sobie idealnie skrojony, do swojej sylwetki, garnitur. Jego uśmiech owinąłby się wokół głowy gdyby nie blokujące go dołeczki w policzkach. Już mam ochotę go ucałować, cała złość zniknęła. Kocham go. Moją druhną była Amy, siostra Shadowsa, oraz dziewczyny chłopaków, oprócz Michelle, której nawet nie było wśród gości. Za to Brian stał za Mattem i cieszył się jak głupi do sera.

- Co z twoim negatywnym zdaniem na temat ślubu? - spytałam go na ucho, gdy całował mnie w policzek na przywitanie.

- Z tobą to co innego kotku. - Złapał mnie za rękę, JJ nasz wspólny przyjaciel udzielał nam ślubu, przez co nie było skrępowania, za to dużo śmiechu. Przed założeniem sobie obrączek, Matt poprosił o chwilę ciszy. - Emma, kochanie... nie wiem jak jeszcze mogę ci podziękować za to, że jesteś przy mnie. Od tylu lat, nieprzerwanie wspierasz mnie, kochasz, dajesz mi nadzieję, poczucie własnej wartości i miejsce w którym ja mogę ulokować moje zagubione uczucia, dajesz mi swoje serce. Zawsze będziesz dla mnie najlepszą przyjaciółka i jedyną kobietą w moim życiu, którą szczerze kocham i chcę kochać przez kolejne lata. Teraz będziemy rodziną, wspólnie wychowamy nasze dziecko na kogoś dobrego, takiego jak ty. Byłaś i jesteś dla mnie wzorem, kobietą której nie pozwolę nigdy krzywdzić i przepraszam cię raz jeszcze za krzywdy, które ja sam ci wyrządziłem. Kocham cie Emma, jesteś całym moim światem.

- Matt.. - wyszeptałam i po prostu rzuciłam mu się na szyje i pocałowała go, łzy sprawiły, że nie widziałam co robię i dłuższą chwilę męczyłam się, żeby ubrać mu obrączkę na palec. Objął mnie i przyciągnął do swojego ciała, cmoknął mnie niewinnie by po chwili nasze języki wspólnie rozpoczęły namiętną bitwę.

   Niedaleko były rozstawione namioty, w nich można było potańczyć. Wesele było cudowne, goście bawili się wyśmienicie, a ja sama tańczyłam jak nigdy w życiu. Matt był moim mistrzem niespodzianek no i mężem! Jestem już panią Sanders i teraz nikt nas nie rozdzieli.

- Masz ochotę już uciec do hotelu? - wyszeptał mi do ucha, stał za mną i przytulił mnie do siebie.

- Mam ochotę krzyczeć ze szczęścia, to co dzisiaj zrobiłeś zakrawa o szaleństwo i powinnam cię odesłać do wariatkowa, ale chcę się nacieszyć mężem.

- Mąż, to brzmi poważnie, żono.

- Mamy wreszcie najlepszy status związku.

- Już go zaktualizowałaś na facebook'u ? - zaśmiał się chrypliwie.

- Zrobię to po dobrym seksie -dotknęłam jego dłoni, na której miał obrączkę. - Dziękuje ci za ten dzień, jest taki jak sobie wymarzyłam.

- Jeszcze się nie skończył i nie było pierwszego małżeńskiego seksu – Całował moją szyje.
- Zostawmy grę wstępną na później, hm? Teraz jeszcze zatańczymy – Pociągnęłam go za rękę i porwałam do tańca.

   Przyjaciele i rodzina pożegnali nas i bawili się dalej, my zaś przebiegliśmy przez ulicę i konsumowaliśmy związek w pokoju hotelowym... 


Udało się! 

8 komentarzy:

  1. Tyyyyyle kwiatków, serduszków, jednorożców, tęcz, pluszaków i puchatych króliczków *o* Ja też chcę takiego M.!!!! Pomijając, że słowa: Shadows i poeta nigdy nie będą mi szły w parze, to wszystko wymyślił po prostu zajebiście! Fak, no czemu ja nie umiem tak ładnie pisać o miłości:( Jak będę jej trochę potrzebowała, to się zgłoszę do Ciebie na konsultacje^^ Lekki szok miałam, że E. tak szybko wybrała suknię ślubną. Przymierzyła pierwszą kiecę i od razu ją kupiła? To tak można? :D
    Lofffciam wszystko baaardzo mocno! Nie przestawaj pisać, błagam Cię, bo się pogrążę w depresji:)
    Buuuuuziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oglądała kilka, ale wybrała jedną i bam! jest :3 no powiedz, że to co widać na gifie, nawet tylko z tyłu nie jest piękne, no powiedz ;D to pogadamy inaczej haha ;D

      Usuń
  2. To było coś .... Normalnie mnie zaskoczyłaś a moment z listami jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG!!!
    Ślub! Od ślubu zaczęłaś to opo, i na ślubie tej dwójki się skończyło.
    Sprawa z liścikami to absolutny miszcz odcinka, zazdraszczam takiego pomysłu okropnie :)
    Serduszka, kwiatki, Matt spuszczający się tęczą...Cudowności. Zajebistości.

    OdpowiedzUsuń