Siedziałam
sama w domu, pracowałam przy komputerze. Nie mogłam się skupić,
ciągle myślałam dlaczego Matt nie obiera telefonu, sam nie dzwoni
do mnie. Wiedziałam, że praca w studiu wreszcie ruszyła pełną
parą, ale nie lubiłam zostawać sama wieczorami w domu. Dzwoniłam
już chyba dwudziesty raz.
- Hallo?
- Matt! Czemu się nie odzywasz, martwię się. Kiedy wrócisz?
- Dzisiaj zostajemy na noc, dobrze nam idzie. Zobaczymy się jutro, odbiorę cię z radia ok?
- Nie chcę być tu sama...
- Emma zrozum, naprawdę się zgraliśmy i mamy świetny dzień, zamknij okna i drzwi, połóż się do łóżka. Jeśli chcesz mogę poprosić moją siostrę żeby wpadła do ciebie.
- Co mi po Amy, chce ciebie.
- Przepraszam.
- Spróbuje się położyć, odezwij się czasem, chcę wiedzieć, że u was wszystko gra.
- Jutro dam ci do przesłuchania kilka kawałków, zobaczysz jak wszystko gra. - Żartowniś.
- Hallo?
- Matt! Czemu się nie odzywasz, martwię się. Kiedy wrócisz?
- Dzisiaj zostajemy na noc, dobrze nam idzie. Zobaczymy się jutro, odbiorę cię z radia ok?
- Nie chcę być tu sama...
- Emma zrozum, naprawdę się zgraliśmy i mamy świetny dzień, zamknij okna i drzwi, połóż się do łóżka. Jeśli chcesz mogę poprosić moją siostrę żeby wpadła do ciebie.
- Co mi po Amy, chce ciebie.
- Przepraszam.
- Spróbuje się położyć, odezwij się czasem, chcę wiedzieć, że u was wszystko gra.
- Jutro dam ci do przesłuchania kilka kawałków, zobaczysz jak wszystko gra. - Żartowniś.
-
Dobranoc Matt.
- Dobranoc Emma, tęsknie – ton jego głosu był ciepły i pełen miłości.
- Pa – rozłączyłam się. Poszłam na górę, wzięłam ciepły prysznic, ubrałam majtki i jego bluzę. Obudził mnie budzik, nie wiem nawet kiedy zasnęłam. Spojrzałam na telefon, jedna wiadomość.
„ Dzień dobry, mam nadzieję, że dobrze spałaś. Kocham cię, Matt”
- Spałam okropnie – powiedziałam gdy tylko odebrał. - Bez ciebie jest bez sensu.
- Będę miał niespodziankę, ale to dopiero jak skończysz pracę.
- A wam jak poszło?
- Świetnie, posłuchasz kilku kawałków. Szykuj się do pracy, już późno.
- No wiem, do południa.
- Pa – rozłączył się, a ja poszłam coś na siebie włożyć. Wystarczyły czarne rurki i vansy, na górze nadal była jego szara bluza. Miałam doła, nie miałam ochoty na strojenie. Wyszłam z domu i spacerem szlam w stronę pracy.
- Hej, może cię podwiozę? - na dźwięk jego głosu przez moje ciało przebiegły ciarki.
- Nie, dzięki Bob, poradzę sobie.
- Chcesz poznać prawdę, którą Matt ukrywa przed tobą?
- Nic nie ukrywa. Znamy się od wielu lat i wiem, że jest ze mną szczery.
- Pamiętasz Lilly? - aż stanęłam. A on zatrzymał samochód, który powoli sunął przy krawężniku. Spojrzałam na niego. - Zainteresowałem cię.
- Ona zniknęła pod koniec liceum, nie wiem co się z nią stało. Nie znałam jej rodziny, spotykałyśmy się czasem po szkole z nią i Abby. To wszystko.
- To była moja siostra. Wsiadaj, opowiem ci wszystko.
- Co jej zniknięcie ma wspólnego z Matt'em?
- Daj mi szansę opowiedzieć Ci historię … tylko wsiądź do samochodu. - Zrobiłam to, bez większego namysłu. Czułam, że wszyscy coś wiedzą, tylko ja pozostaje nieświadoma.
- Czekam.
- Wszystko w swoim czasie – zablokował drzwi, nie mogłam już uciec.
- Dobranoc Emma, tęsknie – ton jego głosu był ciepły i pełen miłości.
- Pa – rozłączyłam się. Poszłam na górę, wzięłam ciepły prysznic, ubrałam majtki i jego bluzę. Obudził mnie budzik, nie wiem nawet kiedy zasnęłam. Spojrzałam na telefon, jedna wiadomość.
„ Dzień dobry, mam nadzieję, że dobrze spałaś. Kocham cię, Matt”
- Spałam okropnie – powiedziałam gdy tylko odebrał. - Bez ciebie jest bez sensu.
- Będę miał niespodziankę, ale to dopiero jak skończysz pracę.
- A wam jak poszło?
- Świetnie, posłuchasz kilku kawałków. Szykuj się do pracy, już późno.
- No wiem, do południa.
- Pa – rozłączył się, a ja poszłam coś na siebie włożyć. Wystarczyły czarne rurki i vansy, na górze nadal była jego szara bluza. Miałam doła, nie miałam ochoty na strojenie. Wyszłam z domu i spacerem szlam w stronę pracy.
- Hej, może cię podwiozę? - na dźwięk jego głosu przez moje ciało przebiegły ciarki.
- Nie, dzięki Bob, poradzę sobie.
- Chcesz poznać prawdę, którą Matt ukrywa przed tobą?
- Nic nie ukrywa. Znamy się od wielu lat i wiem, że jest ze mną szczery.
- Pamiętasz Lilly? - aż stanęłam. A on zatrzymał samochód, który powoli sunął przy krawężniku. Spojrzałam na niego. - Zainteresowałem cię.
- Ona zniknęła pod koniec liceum, nie wiem co się z nią stało. Nie znałam jej rodziny, spotykałyśmy się czasem po szkole z nią i Abby. To wszystko.
- To była moja siostra. Wsiadaj, opowiem ci wszystko.
- Co jej zniknięcie ma wspólnego z Matt'em?
- Daj mi szansę opowiedzieć Ci historię … tylko wsiądź do samochodu. - Zrobiłam to, bez większego namysłu. Czułam, że wszyscy coś wiedzą, tylko ja pozostaje nieświadoma.
- Czekam.
- Wszystko w swoim czasie – zablokował drzwi, nie mogłam już uciec.
- Dlaczego to robisz?
- Bo on musi zapłacić za to co zrobił Lilly.
- Co takiego jej zrobił? Lilly nie interesowała się mężczyznami. Wiec nie rozumiem o co próbujesz go oskarżyć.
- Zgwałcił moja siostrę, tamten dzień przekreślił całe jej życie. Załamała się, leczenie, konsultacje z lekarzami, nic nie pomagało. Jej depresja się pogłębiała. Jej życie to wyizolowany świat szpitala psychiatrycznego... rok temu popełniła samobójstwo. Sprawa się przedawniła, jebane prawo! Matt powinien zdychać, gnić w więzieniu za to co jej zrobił.
- On tego nie zrobił, nie wierzę ci – wykrzyczałam. Matt którego znałam i kochałam nie był zdolny do zrobienia czegoś takiego.
- Mam dowody... - nie mówił już nic więcej, ja też, patrzyłam przez szybę. Po niedługiej chwili zatrzymaliśmy się pod jakimś domem.
- Nie odwieziesz mnie do pracy prawda?
- Och Emma twoja naiwność jest aż przerażająca. Jesteś jak dziecko, albo i jeszcze gorsza.
- Po co mnie tu przywiozłeś?
- Żeby cię zabić oczywiście – powiedział to tak zwyczajnie... jakby właśnie mówił o tym, że zapomniał kupić świeży chleb na śniadanie. Kurwa.
- Doceniam twój czarny humor, ale teraz odwieziesz mnie do pracy i zapomnimy o całej tej chorej sytuacji.
- Nie, o niczym nie zapomnimy. Matt nie może już trafić do więzienia, jego ofiara nie żyje, sprawa jest przedawniona. Ale on musi ponieść karę za to co zrobił.
- Dlaczego więc chcesz zabić mnie? Ja nie mam z tą sprawą nic wspólnego. I nadal nie wierzę, że on to zrobił!
- Emma, Emma, Emma... - pokręcił głową i zacmokał z dezaprobatą. - Nie udawaj głupiej, ten facet ucierpi jeśli straci ciebie. Na nikim mu bardziej nie zależy. Wysiadaj.
- Bob, nie musisz tego robić.
- Strach cię obleciał co? - wysiadł z samochodu, ja siedziałam dalej, wierząc, że on wcale mnie z niego nie wyciągnie. Gdy dostałam w twarz zrozumiałam, że to już koniec żartów. Wyciągnął mnie z samochodu. Dom był zimny i pusty, stary. Kazał mi usiąść na krześle w salonie, opaskami do kabli przyczepił moje kostki do nóg krzesła, nadgarstki spiął razem ciasno.
Wyszedł, po chwili wrócił z
pudłem, które rzucił tuż przed moje nogi.
- Co to? - spytałam szeptem, okropnie się bałam.
- To jej pamiętniki. Przeczytasz je i poznasz prawdę o nim... o potworze, który zgwałcił moją siostrę.
- Matt nie jest potworem! - Mnie nigdy nie skrzywdził, więc nie mogłam tak o nim myśleć. Nie znałam też tej historii z jego życia.
- Jest... - otworzył mi zeszyt – zacznij czytać – nakazał. Spojrzałam na pierwsze zdania - Na głos!
- Nie mogę – do oczu zebrały mi się łzy, w gardle poczułam ucisk, nie powiem ani jednego słowa.
- Co to? - spytałam szeptem, okropnie się bałam.
- To jej pamiętniki. Przeczytasz je i poznasz prawdę o nim... o potworze, który zgwałcił moją siostrę.
- Matt nie jest potworem! - Mnie nigdy nie skrzywdził, więc nie mogłam tak o nim myśleć. Nie znałam też tej historii z jego życia.
- Jest... - otworzył mi zeszyt – zacznij czytać – nakazał. Spojrzałam na pierwsze zdania - Na głos!
- Nie mogę – do oczu zebrały mi się łzy, w gardle poczułam ucisk, nie powiem ani jednego słowa.
- Przyszłam do niego, był sam. Powiedział, że Emma przyjdzie niedługo z naszymi znajomymi. Nie wiedziałam, że Matt mnie lubił, nigdy nie zapraszał mnie na imprezy. Ale Emma zawsze wspominała, jaki on jest fajny, trochę zakręcony. Przyjaźnili się, mieli swoją paczkę w szkole, ja byłam z boku. Nie żałowałam... nie wiedziałam, że powinnam się zawsze trzymać od nich z daleka.
- Przestań
- Teraz twoja kolej, to część o twojej miłości... zobacz kogo kochasz.
- Nie przeczytam tego. - złapał mnie mocno za włosy, odchylił moją głowę do tyłu – Proszę...
- Za długo się z tobą cackałem, ale chciałem dobrze cię poznać... wiedzieć jakie masz słabe punkty. On jest twoją słabością, dla niego zrobisz wszystko. Teraz to przeczytasz.
- Złapał mnie – zaczęłam ale ścisnęło mi gardło.
- Czytaj... chce słyszeć jak czytasz, jak zaczynasz go nienawidzić...
- Złapał mnie i powiedział żebym się nie wyrywała i nie krzyczała. - zrobiłam długą pauzę. - Zdarł ze mnie rajstopy, związał mi nimi nadgarstki do dzisiaj czuję ich ucisk, chłód moich dłoni.. Bob błagam, nie chce.
- Czytaj dalej – powiedział przez zaciśnięte zęby, narastała w nim wściekłość, a ja bałam się coraz bardziej. Moje łzy kapały na pożółknięte kartki.
- Zaczął mnie dotykać tam, to było okropne uczucie. Zaczęłam krzyczeć, to była moja jedyna broń, zatkał mi usta dłonią, potem moją bielizną. Jego język był nieustępliwy. - Zrobiłam pauzę, czytanie tego było katorgą, to było jak moje powolne umieranie... - Gdy wszedł we mnie poczułam ogromny ból... to nie było najgorsze, chciałam umrzeć gdy wsadził swojego penisa w moje usta, czuć jego podniecenie, które narastało przez mój strach... przerażające. Do tej pory czuję okropny smak jego spermy, pełen goryczy, nienawiści do mnie... - Spojrzałam na niego i dopiero teraz zauważyłam, że to nagrywa.
- Chcesz mu coś powiedzieć? Teraz już znasz prawdę... Szkoda, że on nie miał odwagi ci powiedzieć.
- Wyłącz to. - Spuściłam głowę, pociągnęłam nosem, łzy płynęły równym strumieniem po moich policzkach.
- Pożegnaj się...
- Spierdalaj. - W mojej głowie toczyła się walka, taki Matt nie istnieje, to nie mieściło mi się w głowie. Tamtego dnia się z nim widziałam, był sobą. Mój Shadows... jak mógł zrobić coś takiego. Co nim kierowało, dlaczego Lilly. Nadal brakowało mi odpowiedzi na wiele pytań. Poczułam jak coś wibruje w kieszeni bluzy, zaraz po wibracji rozległ się dzwonek mojego telefonu.
- Masz ze sobą telefon!? - Wrzasnął i wyciągnął go – O proszę … o wilku mowa.
- Chcę go usłyszeć...
- Emma? Kochanie gdzie jesteś, czekałem pod radiem, w końcu nie wytrzymałem i poszedłem cie szukać. Mówili, że nie było cię dzisiaj. W domu też cię nie ma... co się stało?
- Matt – wydusiłam z siebie po czym się rozpłakałam.
- Twoja dziewczyna chce się pożegnać. - Powiedział Bob pełen satysfakcji w głosie.
- Kto mówi? Emma! Gdzie ty jesteś? …
- Nie wiem, kocham cie.
- Em... - połączenie zostało przerwane.
- Mądrze postąpiłaś... Jednak, żeby nie dawać mu szansy na znalezienie cię, pozwolisz, że nieco przyspieszę mój plan pozbycia się ciebie. - Nie czekał na odpowiedź wziął dwa kanistry i rozlewał benzynę. Nie byłam obeznana w temacie, ale jeśli miałam umrzeć, to może lepiej tym płynem mnie, zamiast ścian...
- Nie starczy ci na mnie...
- Oj głupia, gdybym chciał żebyś umarła szybko to po prostu bym cię zastrzelił. Masz cierpieć, twoja śmierć będzie powolna. Ogień powoli obejmie dom, będzie się zbliżał do ciebie, w tobie zacznie narastać strach, aż spalisz się tu żywcem. Analiza śledczych to wykaże, on się dowie o twojej śmierci pełnej cierpienia... to go wykończy. I przestanie się panoszyć.
- A co z twoimi wyrzutami sumienia?
- Nie mam sumienia, nie mam serca, zostało wyrwane gdy patrzyłem jak powoli moja siostra staje się cieniem człowieka i umiera.
- Bob nie musisz tego robić, można to załatwić inaczej. BOB! - krzyknęłam gdy zobaczyłam, że odpalił zapalniczkę. Moje serce biło tak szybko, jak chyba nigdy. Śmierć już stała w progu i czekała na moją niewinną duszę. Ogień buchnął na ścianę przede mną. Krzyczałam, próbowałam chociaż o milimetr przesunąć się od ściany ognia. On zniknął. Pokój z każdą minutą wypełniał się przytłaczającym ciepłem, miałam wrażenie, że już się pale. Brakowało mi powietrza, chciałam chociaż stracić przytomność nim moje ciało zajmie się ogniem... może umrę szybko a potem będę po prostu płonąć, nie poczuje bólu. Coś może boleć bardziej od złamanego serca? Uniosłam głowę, zmrużyłam oczy, nie mogłam ich całkiem otworzyć, bo gorące powietrze to uniemożliwiało... widziałam coś migoczącego. Co to było, pomoc? Nikt mi nie pomoże, nie wiedzą gdzie jestem. Poczułam, że nie mogę oddychać... potem była ciemność.
***
- Emma! - wrzeszczałem patrząc na płonący dom, wiedziałem, że tam jest. Brian przytrzymywał mnie. Inaczej wbiegłbym do tego domu i wyciągnął ją... - Emma!
- Mamy kogoś – odezwała się krótkofalówka jednego ze strażaków.
- To Emma... - Niech nic jej nie będzie, nie może odpowiadać za moje błędy. Mówiłem w myślach. Zobaczyłem jak wynoszą ją, strażak biegnie do karetki, żyje... musi.
- Stój tu! Daj im pracować – powiedział Brian. - Już ją mają, wszystko będzie dobrze. Skąd wiedziałeś, że Bob to...
- Brat Lilly? … szukałem informacji o jej rodzinie, musiałem wiedzieć, przed kim się chronić. Bardzo żałuje tego co zrobiłem, ale też cholernie bałem się konsekwencji, teraz wiem, że powinienem już dawno zgnić w więzieniu i nie narażać Emmy na takie niebezpieczeństwo.
Poznałem
go od razu na weselu. Musiałem działać... myślałem, że jest
bezpieczna.
- Rozwaliłeś to co było między nimi, żeby ratować swój tyłek?
- Nie, ja zawsze kochałem Emmę, ale taki facet jak ja nie zasługuje na taką dziewczynę.... nikt nie zasługuje. - Schowałem twarz w dłonie i po prostu się rozpłakałem.
- Rozwaliłeś to co było między nimi, żeby ratować swój tyłek?
- Nie, ja zawsze kochałem Emmę, ale taki facet jak ja nie zasługuje na taką dziewczynę.... nikt nie zasługuje. - Schowałem twarz w dłonie i po prostu się rozpłakałem.
no to polecialas.... :C
OdpowiedzUsuńŹle? ... za ostro? wybacz.
UsuńNo to się porobiło jestem ciekawa co teraz z nimi się stanie bo nie wróże że będzie sielankowo nagle powstała bariera i to gruba ....
OdpowiedzUsuńSama jeszcze nie wiem jak to ugryźć.
Usuńbiedna Emma!!
OdpowiedzUsuńNo :< trochę dostała po dupie.
UsuńO M G!
OdpowiedzUsuńCo teraz z nimi będzie? Ile ta dziewczyna dostanie jeszcze po dupie za to że się w nim zakochała co? Najpierw wybrał konia Val, ale się opamiętał. Niby jest słodki ale jakoś nie czuje żeby się angażował w ich relacje tak jak Emma. Cholernie polubiłam tą dziewczynę, ale serio nie widzę dla niej przyszłości z Mattem. Aż dziw że to mówię, ale ona zasługuje na kogoś lepszego. Ale życie pokazuje, że umiesz matta wykaraskać z każdego bagna, więc...co ja tam wiem :)
rozkręciłaś się fchuj - sorry za słowa ale nie umiem inaczej opisać, Sillie
Nie ma nikogo lepszego, Matt ją kocha, ale właśnie nie umie tego okazać, chociaż ;> ...
Usuń