- Cześć, masz chwile? - spytałam gdy Abby odebrała.
- Jasne, co się dzieje?
- Potrzebuje mężczyzny.
- Trafiłaś pod zły adres, mi nie urosła kiełbaska. Co twój mężczyzna dalej nie zaliczył bazy?
- Nie, teraz wyjechał na kilka koncetów, chciałam polecieć do niego, ale ten konus mój szef nie dał mi wolnego.
- Ej a może skoro on nie chce z tobą, to ma z kim się no wiesz, pukać. To w końcu facet, nie wytrzyma długo.
- Abby! Jak możesz...
- Tak tylko mowie, bo to po prostu dziwne, wcześniej najchętniej nie wychodziłby z toba z łóżka.
- To były piękne czasy. Ale za to dostaje kwiaty.
- Zagłusza swoje wyrzuty sumienia.
- Mogłam się domyślić ze rozmowa z toba to głupi pomysł. Cześć - rozłączyłam się. Zamiast w moim tymczasowym domu, znalazłam się u rodziców Matta.
- Emma, jak miło cie widzieć. Zrobię kawy , hm?
- Chętnie, mam sprawę.
- Proszę nie mów tylko, ze Matt coś sknocił znów. - Jego mama zrobiła się blada.
- Nie, to znaczy nie wiem. Tak z pani punktu widzenia, czy Matt mógłby miec kogoś poza mną?
- Dziecko! Nie... Matt nie jest już taki. Zresztą nie byłby z Val gdyby nie tamto co się stało.
-Pani wie? - Emma durna babo przecież wszyscy wiedzieli.
- Gdy trafiłaś do szpitala ja i Garry bardzo chcieliśmy wiedzieć, dlaczego ktoś usiłował cie zabić. Matt początkowo nic nie mówił, oprócz tego, ze to on już dawno powinien umrzeć. Kiedy jednego razu wrócił ze szpitala, po tej kłótni z twoim tata. Powiedział mi o wszystkim, a potem się upił, bo wiedział, ze cie stracił.
- Mnie stracił? - roześmiałam się, chyba jednak jestem chora na głowę. - Zawsze przy nim byłam.
- Nie ty powinnaś odpowiadać za jego czyny.
- Nie chce o tym myślec, to jest przeszłość, zła i okropna. Dla mnie ważniejsze jest to co będzie w przyszłości.
- Będziecie razem prawda? On tylko przy tobie jest dobry. Zawsze miałaś na niego dobry wpływ.
- Wie pani, że poczułam się winna temu co on zrobił Lily? Bo tego dnia byłam z nim. Oglądaliśmy film, gadaliśmy, było normalnie. Był sobą. Nie wiem dlaczego nagle tak się zmienił i był takim potworem.
- Nie jesteś niczemu winna, skoro już ty nie widziałaś niczego niezwykłego w nim, to nikt nie mógł przewidzieć tego co zrobi. Czy on tobie nigdy nic nie zrobił?
- Złamał mi serce, ale teraz je zakleja. Nigdy nie był wobec mnie agresywny, zawsze o mnie dbał, najlepiej jak umiał i na jak wiele pozwalał mu układ z Val.
- Tak się ciesze, że nie jest moją synową, nigdy się nie nadawała na dziewczynę, czy żonę dla Matta.
- A ja się nadaje? - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Dla mnie będziesz zawsze najlepsza kandydatka. Mam nadzieje, ze Matt również tak sadzi. On bardzo cie kocha.
- Wiem, co do tego nie mam wątpliwości już od jakiegoś czasu.
- Wiec dlaczego pytałaś o to czy może miec kogoś? - zarumieniłam się, błagam Kim nie proś o wyjaśnienia, znam twojego syna od malucha... Nie chce ci mówić ze sypiamy ze soba, fuj. Całe szczęście to była dość ogarniętą kobietą, uśmiechnęła się do mnie znacząco. - Kawa gotowa, opowiadaj co w pracy.
Tak zleciał wieczór, na plotkach, jedzeniu pysznego ciasta. Poczułam, ze mogłabym należeć do tej rodziny. O ile ktoś jeszcze tez tego chce.
Wyciągnęłam listy ze skrzynki, kilka rachunków, cos do Matt'a, znów do niego... lecz ten list przykuł moja uwagę. Był z liceum do którego chodziliśmy. Ciekawość mnie poniosła i otworzyłam kopertę, było w niej zaproszenie na zjazd absolwentów szkoły, serio? Matt nie pójdzie na taką imprezę. Rozmawiając z nim godzinę później powiedziałam, że dorwałam się do jego korespondencji, nie mia mi za złe, bawiło go, że tak się tym przejęłam.
Wyciągnęłam listy ze skrzynki, kilka rachunków, cos do Matt'a, znów do niego... lecz ten list przykuł moja uwagę. Był z liceum do którego chodziliśmy. Ciekawość mnie poniosła i otworzyłam kopertę, było w niej zaproszenie na zjazd absolwentów szkoły, serio? Matt nie pójdzie na taką imprezę. Rozmawiając z nim godzinę później powiedziałam, że dorwałam się do jego korespondencji, nie mia mi za złe, bawiło go, że tak się tym przejęłam.
- Już daj spokój, ja nic przed toba nie ukrywam i możesz przeglądać moja pocztę. - zaśmiał się jeszcze pod nosem. - Emma? A chcesz pójść na ten zjazd?
- Czy ja wiem.
- Mógłbym cie zaprosić jak na bal, wtedy zjebałem. Możemy to naprawić.
- Byłabym twoja dziewczyna z balu?
- Ty jesteś moją dziewczyną. Dasz się zaprosić?
- Hm... Nie mam sukienki na bal.
- Kupisz sobie, wszystko co zechcesz, proszę. - Nie rozumiałam tego, że jest taki uparty.
- Czemu ci tak na tym zależy?
- Zależy mi na tobie, a ja po prostu mam ochotę tam pójść. To jak?
- Dobrze, pójdziemy. Matt kiedy do mnie wrócisz? Tęsknię.
- Właściwie to czekam na lotnisku, samolot jest za godzinę, będę w nocy. - Aż zapiszczałam ze szczęścia, a słuchawce usłyszałam jego śmiech. - Ale miałeś być dłużej.
- Ale Zack kiepsko sie czuje i odwołaliśmy trzy koncerty.
- Niech Zacky długo będzie chory.
- Jeszcze będziesz mnie miała dość.
- Nigdy - powiedziałam zgodnie z prawdą. Skończyliśmy rozmawiać 40 minut później gdy siedział już w samolocie, nie mogłam się doczekać.
- Ale Zack kiepsko sie czuje i odwołaliśmy trzy koncerty.
- Niech Zacky długo będzie chory.
- Jeszcze będziesz mnie miała dość.
- Nigdy - powiedziałam zgodnie z prawdą. Skończyliśmy rozmawiać 40 minut później gdy siedział już w samolocie, nie mogłam się doczekać.
***
Wróciłem do domu w środku nocy, znalazłem Emme śpiącą na kanapie. Jak dobrze jest wróćić do domu, w którym czeka na ciebie ktoś kogo kochasz. Wziąłem ją na ręce, była ubrana w moja bluzę, jest słodka. Zaniosłem ją do łóżka, tam się rozbudziła.
- Śpij kochanie, ja zgasze tylko światło na dole i wracam do ciebie.
- Jesteś już - przetarła oczy i nie chciała się mnie puścić. - Zostań. - Usiadłem na łóżku, ona wskrobała mi się na kolana.
- Światło na dole, wrócę.
- Niech się świeci, zapłace za prąd. - Zaczęła całować moja szyje.
- Ej mała... - Chciałem jeszcze poczekać, dać jej wszystko inne na co zasługiwała.
- Dlaczego mnie nie chcesz? - te słowa aż zabolały, kochanie przecież cie chce, zawsze.
- To nie tak, ja po prostu pomyślałem, że powinnaś dostać coś więcej.
- Sex z tobą to jest coś więcej - Pozwoliłem jej zawładnąć sobą... ona jedna mogła dzierżyć władzę nad moim ciałem, umysłem i duszą. Dobrała się do mojego rozporka, wyciągneła go z bokserek, był gotowy, przy niej zawsze w ułamku sekundy. Na początku zaczęła go lekko lizać, a potem ssać. Cudem powstrzymałem się wytrysku, bo wiedziałem, że przed nami długa noc. A we mnie się sporo nazbierało. Plus jej usta, które zawsze doprowadzały mnie na sam szczyt w 3 minuty. Czułem się przy niej jak wieczny nastolatek. Pochłonęło ją to całkowicie, pieszczoty, które mi serwowała przeszyły mój każdy nerw, lecz teraz ja postanowiłem, że dam jej odrobine rozkoszy. Wstałem i przyciągnąłem ją na skraj łóżka i uklęknąłem przed nią, a ona bez żadnego namawiania rozchyliła uda. Powoli zdjąłem jej majtki, które już były wilgotne, ale to było nic w porównaniu do jej myszki. Aż prosiła się, aby jej dotknąć. Więc nie czekałem długo, bo język sam zagłębił się w niej. Jej jęki tylko mnie motywowały do większych starań. Lekko poruszała swoimi biodrami, przytrzymałej ją mocniej, teraz ja dyktuje warunki. Jęknęła zawiedziona, ale zaraz się zaśmiała. Orgazm ogarnął całe jej ciało, dostała drgawek, a ręce wbiły się w pościel. Wyglądała na wyczerpaną, lecz nie chciała odpoczywać. Najpierw kochaliśmy się na misjonarza, skupiając się bardziej na całowaniu i dotyku niż na penetracji. Nasze ciała tak tęskniły za wspólnymi pieszczotami. Gdy wbiła mi paznokcie w pośladki zrozumiałem, że chce trochę szybszego tempa. Złapałem ją za piersi i przyspieszyłem. Nie wytrzymałem długo, ponieważ nie mogłem się oprzeć przyjemności. Gdy powiedziałem, że jestem już blisko znów wbiła mi paznokcie w pupe, aby mnie przytrzymać. Doszedłem w niej i był to najprzyjemniejszy orgazm jaki kiedykolwiek przeżyłem. Kiedy położyłem się na bok, aby odpocząć ona była zbyt rozochocona i wskoczyła na mnie. I znów skupiliśmy się na całowaniu. Kochaliśmy się powoli, żeby na cieszysz się każdą sekundą spędzoną ze sobą. Podczas tego powolnego stosunku oboje doszliśmy w tym samym czasie. Leżeliśmy długo w swych ramionach i się całowaliśmy. Potem poszliśmy pod prysznic, aby zmyć z siebie pot. I znów nie mogłem wytrzymać, jej ciało było zbyt kuszące. Na początku niewinnie zacząłem myć jej plecy schodząc coraz niżej, aż do pośladków. Wtedy ona się odwróciła i złapała mnie ze penisa, który delikatnie trącał ją. Oddaliśmy się namiętności. Oparłem ją o ścianę, uniosłem jej nogę i dałem jej tyle rozkoszy, ile tylko potrafiłem dochodząc przy tym dwa razy. Wytarliśmy się wzajemnie i starannie całując się przy tym. Na koniec wziąłem ją na ręce i zaniosłem na łóżko gdzie razem spaliśmy do rana.
- Śpij kochanie, ja zgasze tylko światło na dole i wracam do ciebie.
- Jesteś już - przetarła oczy i nie chciała się mnie puścić. - Zostań. - Usiadłem na łóżku, ona wskrobała mi się na kolana.
- Światło na dole, wrócę.
- Niech się świeci, zapłace za prąd. - Zaczęła całować moja szyje.
- Ej mała... - Chciałem jeszcze poczekać, dać jej wszystko inne na co zasługiwała.
- Dlaczego mnie nie chcesz? - te słowa aż zabolały, kochanie przecież cie chce, zawsze.
- To nie tak, ja po prostu pomyślałem, że powinnaś dostać coś więcej.
- Sex z tobą to jest coś więcej - Pozwoliłem jej zawładnąć sobą... ona jedna mogła dzierżyć władzę nad moim ciałem, umysłem i duszą. Dobrała się do mojego rozporka, wyciągneła go z bokserek, był gotowy, przy niej zawsze w ułamku sekundy. Na początku zaczęła go lekko lizać, a potem ssać. Cudem powstrzymałem się wytrysku, bo wiedziałem, że przed nami długa noc. A we mnie się sporo nazbierało. Plus jej usta, które zawsze doprowadzały mnie na sam szczyt w 3 minuty. Czułem się przy niej jak wieczny nastolatek. Pochłonęło ją to całkowicie, pieszczoty, które mi serwowała przeszyły mój każdy nerw, lecz teraz ja postanowiłem, że dam jej odrobine rozkoszy. Wstałem i przyciągnąłem ją na skraj łóżka i uklęknąłem przed nią, a ona bez żadnego namawiania rozchyliła uda. Powoli zdjąłem jej majtki, które już były wilgotne, ale to było nic w porównaniu do jej myszki. Aż prosiła się, aby jej dotknąć. Więc nie czekałem długo, bo język sam zagłębił się w niej. Jej jęki tylko mnie motywowały do większych starań. Lekko poruszała swoimi biodrami, przytrzymałej ją mocniej, teraz ja dyktuje warunki. Jęknęła zawiedziona, ale zaraz się zaśmiała. Orgazm ogarnął całe jej ciało, dostała drgawek, a ręce wbiły się w pościel. Wyglądała na wyczerpaną, lecz nie chciała odpoczywać. Najpierw kochaliśmy się na misjonarza, skupiając się bardziej na całowaniu i dotyku niż na penetracji. Nasze ciała tak tęskniły za wspólnymi pieszczotami. Gdy wbiła mi paznokcie w pośladki zrozumiałem, że chce trochę szybszego tempa. Złapałem ją za piersi i przyspieszyłem. Nie wytrzymałem długo, ponieważ nie mogłem się oprzeć przyjemności. Gdy powiedziałem, że jestem już blisko znów wbiła mi paznokcie w pupe, aby mnie przytrzymać. Doszedłem w niej i był to najprzyjemniejszy orgazm jaki kiedykolwiek przeżyłem. Kiedy położyłem się na bok, aby odpocząć ona była zbyt rozochocona i wskoczyła na mnie. I znów skupiliśmy się na całowaniu. Kochaliśmy się powoli, żeby na cieszysz się każdą sekundą spędzoną ze sobą. Podczas tego powolnego stosunku oboje doszliśmy w tym samym czasie. Leżeliśmy długo w swych ramionach i się całowaliśmy. Potem poszliśmy pod prysznic, aby zmyć z siebie pot. I znów nie mogłem wytrzymać, jej ciało było zbyt kuszące. Na początku niewinnie zacząłem myć jej plecy schodząc coraz niżej, aż do pośladków. Wtedy ona się odwróciła i złapała mnie ze penisa, który delikatnie trącał ją. Oddaliśmy się namiętności. Oparłem ją o ścianę, uniosłem jej nogę i dałem jej tyle rozkoszy, ile tylko potrafiłem dochodząc przy tym dwa razy. Wytarliśmy się wzajemnie i starannie całując się przy tym. Na koniec wziąłem ją na ręce i zaniosłem na łóżko gdzie razem spaliśmy do rana.
ahahaha <3 cudownosc. ta ostatnia czesc brzmi jak "kochany pamiętniczku" :D
OdpowiedzUsuńOoo masakra wyjęłaś mi to z ust po prostu.
UsuńKochany pamiętniczku!
Grzecznie zalałem Emmie formę, już jestem grzeczny. No i mam dołeczki, Są w sumie fajne, Emma je uwielbia, Ale lubi też jak ją pieprze. Fajna jest chyba ją kocham. Juz nie chce być złym chłopcem, będę dla niej dobry, bo ją kocham.
Kasia ma dałna, Matt jest super, a Emma szczęśliwa. I ma rację dobry seks zastąpi tony kwiatków i serduszek. Swoja babka, Idealna dla Shadowsa.
Epic lovee, Sillie
A może on ma swój sekretny pamiętniczek i właśnie jest mu smutno, że si z niego nabijacie? :D
UsuńNie mogłabym się z niego śmiać, za bardzo go kocham. Po prostu mam jakąś psychodelę w głowie i pisze takie głupoty. Wybacz ale nie mogłam się wczoraj powstrzymać, zajebisty odcinek. :) A ta jej rozkmina z jego matką. HAhaha rozwaliłaś system :P
UsuńW końcu przyszłam skomentować^^ W ogóle to Cię nie lubię za to, że zmuszasz mnie do lubienia M.:) Ale Ty potrafisz go opisać w taki sposób, że nic tylko jedno wielkie "Awwww Matt, yes you can fuck me. Yes, hard and fast". <--- wybacz, ale to przez Twoje hotty:P Nawet mama M. jest słodziaszna. Nic tylko się rozpłynąć. Chyba jednak porzucę swój zamiar wykastrowania go^^
OdpowiedzUsuńBuziole (niezwykle szczęśliwa, że jednak piszesz dalej) Pat:)
Nie kastuj go, jego jądra sie jeszcze przydadzą!
Usuń