niedziela, 9 lutego 2014

3. Wyrafinowane kłamstwo

    Stałam przed lustrem i oglądałam się z każdej strony, rzadko kiedy wyglądałam tak dobrze. Preferowałam luźny styl, wygodny i niezbyt ciepły, bo upały w Kalifornii potrafiły uśmiercać ludzi. Ubrana w kremową sukienkę szytą na kształt litery "A" podkreślało co trzeba. Ubrałam szpilki i miałam od razu 10 cm więcej.
Miejsce ślubu było ogromne, sama nie wiedziałam gdzie mam iść, oczywiście byłam już powaznie spóźniona.  Otworzyłam jakieś frontowe drzwi i moim oczom ukazali się goście siedzący na krzesłach i Matt z Val, którzy właśnie mieli wymieniać się obrączkami. Moje serce biło jak szalone, chciałam zacząć krzyczeć, ale nie mogłam wydobyć z siebie głosu, aż nagle...

- Ty jej nie kochasz... - tyle zdołałam z siebie wyrzucić, zanim zaczęłam zanosić się płaczem i uciekłam.  Słyszałam Abby, która biegła za mną. Później poczułam ból a w mojej głowie rozbrzmiewał czyjś krzyk.

  Obudziłam się po 3 tygodniach, na to wskazywała data w gazecie, którą czytał mój ojciec.

- Tato... - szepnęłam, nigdy nie miałam tak sucho w gardle, nawet po moich 21 urodzinach, które skoczyłam na płukaniu żołądka, bo omal nie umarłam z nadmiaru alkoholu i narkotyków, które próbowałam z chłopakami. Mój tata to Robert, jest cudowny, a ja jestem córą tatusia. Spojrzał na mnie swoim zatroskanym ojcowskim wzrokiem i dał mi się napic.  - Tato co się stało?

- Emma... nic nie pamiętasz?

- Boli mnie wszystko.

- Powinienem zawołać lekarza, och Emma, jak dobrze, że już jesteś z nami.

- Boli mnie tato. - Po tych słowach od razu zniknął, na sali pojawił się pan doktor, zaczął mnie badać i pytać o różne rzeczy, a ja chciałam tylko wiedzieć dlaczego tu jestem. Umarłam po zobaczeniu Matt'a na ślubnym kobiercu? Nie widziałam tunelu i białego światła.

- Słyszy mnie pani?

- Tak, zamyśliłam się. Co się stało doktorze, czemu tu jestem?

- Miała pani wypadek, potrącił panią samochód, nastąpił krwotok wielonarządowy. Żebra były połamane, obrzęk mózgu. Od wczoraj wybudzaliśmy panią ze śpiączki farmakologicznej, teraz powoli będziemy przywracać do życia.

- Rozumiem... - gówno prawda, nic nie rozumiem, chcę wiedzieć gdzie jest Matt. - Tato, był tu Matt?

- Nie zobaczysz się z nim już więcej - powiedział stanowczo, rzadko kiedy odnosił się do mnie takim tonem, chyba tylko gdy coś poważnie przeskrobałam.  Ale kochać kogoś to nie grzech...

- Tato chcę go zobaczyć, muszę z nim porozmawiać, proszę...

- Teraz powinna pani odpocząć - wtrącił się lekarz, po czym wyszedł z sali.

- Matt nie jest dla ciebie odpowiedni, wziął ślub, ma swoją rodzinę, zapomnij o nim.

- Jaką rodzinę, to że ma żonę, to wcale nie znaczy, że ma rodzinę... - wiedziałam, że coś ukrywa, wszyscy coś ukrywali.

- Matt zostanie ojcem.

- O błagam dobre sobie. Spodziewałam się po niej bardziej wyrafinowanego kłamstwa. - Nigdy w to nie uwierzę, Val była ostatnia kobietą na ziemi, która poświęciłaby swój wyćwiczony brzuch.

- Powiedziała mi o tym jego matka. Stąd ślub.

- Chcę porozmawiać z Matt'em ... muszę z nim porozmawiać tato.

- Masz odpoczywać, a Matt nie chcę żebyś się z nim kontaktowała. - KŁAMIESZ!

   Zasnęłam, leki zaczęły po prostu nagle działać, a ja nie miałam siły utrzymać powiek otwartych. Śniłam o nim, naszych wspólnych chwilach, o tym jak bardzo go kocham i jak chciałabym, żeby się teraz o mnie martwił. Nagle poczułam coś na swoich ustach, chciałam żeby to był on, próbowałam otworzyć oczy i upewnić się, że to Matt. Zaczęło mi brakować tchu, zaczęłam się dusić, nie mogłam się ruszyć, chciałam krzyczeć, ale nie mogłam.

- Nigdy nie będziesz jego, nigdy! - To jedyne co usłyszałam, aż zbyt wyraźnie, za moment mogłam zaczerpnąć powietrza, ale powieki nadal były zbyt ciężkie. Chciałam wiedzieć co się dzieje, lecz znów była tylko cisza i tylko ciemność. Kolejnego dnia rano, gdy leki przestawały działać, zaczęłam się budzić i ... wiedziałam, że on tu jest

- Emma... - ledwo słyszalny szept zachrypniętego głosu. Matt chwycił mnie za rękę, a ja złapałam najmocniej jak umiałam.

- Jesteś tu - powiedziałam cicho

- Jestem - pocałował moja małą dłoń.

- Powiedz mi prawdę.

- Odpocznij, będziemy mieć czas na rozmowy.

- Chcę porozmawiać teraz - nie odpowiedział mi, pocałował mnie w czoło.


  Spędził ze mną cały dzień, wygoniłam nawet moja mamę, która przyszła z moim młodszym bratem, chciałam mieć tylko Matt'a. Nie widziałam na jego palcu obrączki, ale o nic nie pytałam. Po prostu byliśmy i trzymaliśmy się za ręce.  Wieczorem już nie wytrzymałam, jestem ciekawska.

- Dlaczego nie masz obrączki?

- Bo nie mam żony.

- Mój ojciec mówił co innego.

- Ja chyba lepiej wiem, czy mam kogoś czy nie. Wybiegłem wtedy za tobą, przewróciłem się - Zaczęłam się śmiać i  nie mogłam przestać mimo bólu w żebrach - Muszę mieć operacje na kolano, co cię tak bawi?

- Uciekając z własnego ślubu potknąłeś się i upadłeś, ciebie to nie bawi? - uspokoiłam się widząc jego rozgniewaną minę - Oj daj spokój.

- Mi nie jest do śmiechu, gdy się pozbierałem i pobiegłem dalej zobaczyłem ciebie na ulicy, Abby wrzeszczała jak opętana, a ja stałem przerażony i myślałem, że już nie żyjesz...

 - Żyję, tylko miałam dziwny sen, że nie mogę oddychać.

- To nie sen, to Val...

- To nie sen, to koszmar... Czy ona próbowała - zobaczyłam, że kiwa głową, dając mi twierdzącą odpowiedź.

- Odciągnęła ją od ciebie pielęgniarka.

- Co z nią?

- Z pielęgniarką? Dobrze, nic jej się nie stało.

- Ty durny czasem jesteś, co z Val.

- Nie wiem, nie interesuje mnie to, ważne, że nie ma jej przy tobie.  Emma, nie darowałbym sobie, gdyby coś ci się stało.

- Och czyżby? wiele razy mi się coś stało i to przez ciebie. - Mój oskarżycielski ton go zaskoczył. - Kocham cie, od dawna cię kocham, od lat.

- Nie, nie możesz. - Właśnie, że mogę i przez to cierpię gnojku.

- Ale tak jest. Nie wierzę, że wcześniej o tym nie wiedziałeś.

- Jesteśmy przyjaciółmi, nasz sex jest cudowny przyznaje, ale... nadal jesteśmy tylko przyjaciółmi i nimi pozostaniemy.

- Wyjdź - nie zniosę więcej, nikt tak nigdy nie stłamsił moich uczuć,

- Emma, zrozum, nie jestem dla ciebie.

- Wypierdalaj! - wrzasnęłam i schowałam się pod kołdrę, nie widać mnie, jestem schowana przed całym światem. Ojciec miał racje... powinnam dać sobie spokój, tylko jak.
  Wychyliłam nos spod kołdry, byłam sama na sali. Głupia ja, mogłam o nic nie pytać, wtedy nadal by tu był. Ale zostałam tylko z niegasnącym uczuciem do faceta, który nigdy nie będzie mój. Mogłam już umrzeć, czy przyduszana poduszką przez Val, czy przez ten cholerny samochód, po porstu umrzeć.

18 komentarzy:

  1. i co teraz :c i czemu jej tata ją okłamał

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostro na samym końcu Sanders mnie drażni wrrrr ....

    OdpowiedzUsuń
  4. O 6 rano na dzień dobry takie coś to niezła pobudka, nie powiem, że nie haha xD
    Rozumiem, że tata troszczy się o córkę i takie tam, mogę zrozumieć jego małe kłamstwo. Ale Matt, sorry stary ciebie nie rozumiem. Jeśli serio troszczysz się o jej serce, to czemu się nią tak bawisz? Chodzi mi, że zwodzisz ją, a później mówisz, że to tylko seks. Coś mi się wydaje, że ty zgrywasz się tylko. Sam musisz się jakoś bronić, bo sam do niej coś czujesz. Boisz się tylko, że może przez ciebie cierpieć bo 'nie jesteś dla niej odpowiedni' ale nie potrafisz się powstrzymać od bycia z E. Jeśli tak, to pogmatwany jesteś.
    I mówiłam, że Val się odegra na E? Mówiłam? Mówiłam! W prawdzie nie było szkolnej toalety, ale poduszka też może być xD
    Już czekam na nexta
    xo Boo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matt to bezuczuciowy dupek, Emma to dziewczyna karmiąca sie nadzieją, że go zmieni.
      Kibla nie będzie nigdy wiecej ;D haha stare dzieje

      Usuń
  5. głupi głupi głupi Matt.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyszedłam. W sumie dobrze, że się z tym wszystkim przespałam, bo na gorąco to miałam tylko takie wielkie WTF^^
    Jak zwykle na przekór wszystkiemu, ja tam lubię M. Nie można na niego zwalać całej winy, no bo heloooł, czy E. nie ma własnego mózgu? W końcu przespała się z nim tuż przed jego ślubem więc sorry, ale sama tego chciałaś dziewczyno. Trzeba było go olać, a nie... I ojca też rozumiem. Chce chronić swoją córkę, bo jakby nie było to właśnie przez M. znalazła się w szpitalu. A potem akcja z Val... Co za baba, ja pierdziele. Tak, czy inaczej, najważniejsze, że M. się z nią nie ożenił i jest wolny. Miłość przyjdzie z czasem. Bo PRZYJDZIE rozumiemy się? :D
    Uwielbiam i czekam na next.
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matt jest ble, ale może coś w nim pęknie ;o ŻYŁKA PIERDZĄCA!

      Usuń
  7. Czemu papcio Rob ją okłamał? WTF? Skoro sucza jest w ciąży i zdołała wmówić to Shadowsowi to musiał ja posuwać...fuj, Matt.

    No i czemu na on znowu chce być dupkiem? Przecież ta biedna mała szaleje za nim. Ja po cichu też. Co jest?

    lovee, Sillie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dramat, rozstania i powroty, moda na sukces ;D wydanie Michułkowe ;D

      Usuń
  8. Ja z chęcia bym wzięła tą poduszkę i go udusiła, dupek :(
    A tatuś - niedobry kłamczuch!!
    i jeszcze ta popieprzona Val, no chyba sobie żarty robi .. koń zasrany.

    Całuski, Dorota

    OdpowiedzUsuń
  9. Dooobra, ale o co tu chodzi, no? Miał być ślub, nie ma ślubu, Val chciała nam zabić główną bohaterkę, przychodzi Matt i widać, że mu zależy i nagle wyjeżdża z tym tekstem, co każdy facet przy rozstaniu " nie jestem dla ciebie"... OCZYWIŚCIE, ŻE JESTEŚ IDIOTO, wrrrr. Tata kłamał, bo chciał ją chronić, ale kłamał w sposób okrutny! Nie zazdroszczę Emmie, leży w szpitalu po wypadku na jego zasranym ślubie, kocha go jak głupia, a on zdaje się strasznie przed tym bronić. Mam nadzieję, że jakoś to się ułoży.
    I czekam na kolejny!
    love, Jenny

    OdpowiedzUsuń