Zjawiłam się pod jego domem kompletnie pijana. Butelka wódki w dłoni wcale nie pomagała w utrzymaniu równowagi. Zadzwoniłam do drzwi, gdy po 5 sekundach nikt mi nie otworzył, przycisnęłam dzwonek i nie puszczałam. Nie zrobiłam tego nawet, gdy w drzwiach stał Matt, złapał mnie za rękę i wciągnął do środka, co poskutkowało wywaleniem się tuż przed jego krocze.
- Mmm ciągnie mnie w odpowiednie miejsce, my się znamy, dzień dobry. - Słowa wypowiedziane do jego męskości bardzo rozbawiły Matt'a nie wiem co w tym śmiesznego, jestem pijana, nie wolno się śmiać z pijanych ludzi.
- Co kompletnie pijana Emme sprowadza do mojego domu? - odezwał się do mnie obejmując w talii, pewnie pod pretekstem podtrzymania mojego ciała, przed kolejnym upadkiem. Te jego przeklęte zielone oczy, które tak błyszczały.
- Nie odzywasz się do mnie, tak się nie postępuje z przyjaciółkami. Nawet tymi od seksu.
- Ej, nie mów tak, nie jesteś przyjaciółka od seksu.
- Wiec kim dla ciebie jestem?
- Teraz jesteś kompletnie pijana i powinnaś się położyć, chodź. - wcale nie miałam zamiaru iść, ale to nie problem dla niego, kiedyś w ramach ćwiczeń podnosił mnie jedna ręka.
Wziąl mnie na ręce, a szybka zmiana pozycji mojego ciała, poskutkowała nudnościami. Gdy postawił mnie na pietrze, bo bardzo się wyrywałam, pobiegłam wprost do łazienki. Wymiotowałam wódka, która po raz drugi paliła moje gardło. On kucnął przy mnie, złapal moje długie brązowe włosy i przykładał do twarzy zmoczony zimna woda, ręcznik. Usiadłam w końcu na podłodze w łazience.
- Lepiej?
- Lepiej nie pytaj... Zrobisz mi herbatę?
- Najpierw połóż się do łóżka.
- Zostanę tutaj, dogaduje się z toaleta. - wyszedł z łazienki a ja wymiotowałam od nowa.
- No mała chodź, przygotowałem już łóżko, dostawiłem miskę i zrobiłem herbatę, czas się przespać.
- Lubię jak mówisz przespać, to znaczy, że będzie seks. - wziął mnie na ręce a ja zachichotałam.
- Nie dzisiaj. - jego ton był chłodny, daleki od tego, który znałam. Położył mnie na łóżku - Gdybyś czegoś potrzebowała będę na dole, mam trochę pracy.
- Nie możesz popracować tutaj? Będę grzeczna.
- Mówiłaś do mojego krocza, lepiej zostań sama. - pocałował mnie w głowę i wyszedł. Długo nie mogłam zasnąć, turlałam się po jego wielkim łóżku, już w nim spałam.
Spędziłam wtedy cudowny dzień, noc i poranek w tym łóżku. Val wyjechała z dziewczynami, a ja chodziłam cały dzień w jego koszulce, albo nago, razem gotowaliśmy, graliśmy w gry video i uprawialiśmy sex, przy każdej możliwej okazji. Nim się spostrzegłam była już 8 rano, sen nie przychodził, Matt też. Opatuliłam się kołdrą i zeszłam po cichu na dół, spał na kanapie, na brzuchu miał laptopa. Uśmiechnęłam się widząc go takiego, w dresowych spodniach, bez koszulki, gotowy do przytulenia. Delikatnie zdjęłam mu z brzucha komputer i umościłam się przy nim, okryłam nas kołdrą. Przebudził się i objął mnie, taki odruch, przyznam szczerze, bardzo miły.
- Emma, co ty wyprawiasz, miałaś spać na górze.
- Nie mogę spać, chcę być tutaj.
- Co ja mam z tobą zrobić... lecisz jak ćma do światła.
- Przytul mnie to zasnę.
- Ty cięągle masz nadzieję, a ja już nie mam sumienia ci jej odbierać.
- Więc nie odbieraj, daj nam szanse.
- Nie, nigdy nie będę twój.. nie potrafię. Nigdy nie doceniałem tego co dla mnie robisz, tego jak się o mnie troszczysz. Nie szanuje ludzkich uczuć, sam ich nie mam... a nie mogę ranić kogoś takiego jak ty, już nie.
- Jeśli mówisz, że nie możesz mnie ranić... to znaczy, że masz uczucia. Uwierz w to.
- To litość, nie uczucie. Emma zawsze będziesz jedną z wielu. Nigdy nie będziesz miała mnie całego.
- Czemu nie chcesz nawet spróbować, kocham cie tak mocno, że wystarczy tego za nas oboje... - chciałam go pocałować, ale odwrócił głowę - Matt...
- Nie, nigdy więcej tego nie rób, uwolnij się w końcu ode mnie i przestań być taką pieprzoną masochistką... nie kocham cie, nigdy nie kochałem. - eksplodowałam płaczem, głaskałam jego policzek, znów się przybliżyłam, chciałam go pocałować i zapomnieć, że mnie nie chce. Złapał moje nadgarstki. - Nie... to moje ostatnie słowo w tej sprawie.
- Chciałam dać nam szanse, nigdy nie miałeś dość odwagi, by wpuścić do siebie czyjąś miłość... Zawsze będziesz sam. - ubrałam buty i wyszłam trzaskając drzwiami.
Co Ty robisz? Ejjjjj...odkręć to jakoś kobieto. Bez jaj.
OdpowiedzUsuńlovee?, Sillie
Jestem w trakcie ;D
UsuńKurde no ja myślę, bo mnie przybiłaś tym Mattem.
UsuńOficjalnie przez Was zwariowałam. Najpierw u Kasi wolę M. od T., teraz u Ciebie bardziej wkurza mnie E. niż Shads, no WTF PATRYCJA WTF? Niszczycie moje życie...
OdpowiedzUsuńA tak serio, serio. E. powinna się ogarnąć. Ja rozumiem, miłość forever, kwiatuszki, serduszka, ale jest jeszcze jedno ważne słówko. Godność! Jak ją M. kopnął w dupę, to E. powinna go w jaja, a nie błagać go, żeby dał jej szansę. Z jednej strony jest mi jej bardzo szkoda, ale z drugiej... I ciężko mi rozgryźć Shadsa. Czy napawdę jest takim dupkiem, czy są jakieś inne powody jego zachowania. Zastanawiające...
Poza tym, huuuuuurrrrrraaaaa nowy rozdział^^
Buziole, Pat:)
Przepraszam! ja to naprawię! :C ale oni i tak beda razem hahaha
UsuńNie spojleruj, za to się idzie do więzienia! Psujesz zabawę no...
UsuńPls i tak jej nie wierzę^^ Zaraz się okaże, ze ich UFO porwie, czy coś... :D
Usuń:3 Patrycja juz mnie zna ;D
UsuńNo to pięknie. Matt, stary, jesteś lekko pierdolnięty. Dziewczyna chce za ciebie się starać, a ty odwalasz taką manianę? A jutro pewnie polecasz do niej przelecieć ją? Ogarnij się kretynie!
OdpowiedzUsuńJak uwielbiam Matta w każdym opku i zazwyczaj z nim trzymam sztame, tak tym odcinkiem na chwilę go znielubiłam, ale tylko na chwilę. Już mi przeszło, bo wiem, że będzie dobrze (oby bylo)
xo Boo <3
Oboje są pierlodnięci, wiec co za tym idzie, pisani sobie ;D
Usuńten to jest cholera.
OdpowiedzUsuńNiegrzeczny chłopak ;D
UsuńW 100% zgadzam się z Patką, goooood, chciałam napisać dokładnie to samo!
OdpowiedzUsuńJa już nie wiem, ręce mi przy nim opadają, zdecydowanie jedno i drugie mocno powinno się ogarnąć, bo ja osiwieję!
ps. kocham z jaką częstotliwością dodajesz odcinki <3
love, Jenny