Nie sądziłam, że będę w stanie o nim zapomnieć, być może nigdy tego nie zrobię, ale teraz 4 miesiące później, jestem szczęśliwa. Dostałam pracę w lokalnym radiu, poznałam tam świetnych ludzi, jeden mężczyzna wyjątkowo mocno się mną zainterersował. Jesteśmy razem od 3 tygodni. Docenia mnie, szanuje, daje kwiaty i okazuje swoją miłość, ja mu jeszcze nie powiedziałam, że go kocham. Było na to za wcześnie, bo wciąż w moim rozszarpanym sercu był Matt. Nadal jest przyjacielem, już nie kochankiem. Ale znamy się na tyle długo, że po dwóch tygodniach milczenia, któreś pękło. Nie spotykaliśmy się, nawet nie było kiedy, koncertował. Za to dużo rozmawialiśmy, o wszystkim. Niedługo miał być ślub jednego z bliźniaków, Matt Berry to dobry przyjaciel całej zgrai A7X byłam zaproszona, chciałam zabrać Bob'a ale on nie dał mi jeszcze odpowiedzi.
Ubrałam się w szarą obcisłą sukienkę, do tego szpilki, wysokie. Świat z takiej perspektywy jest mi obcy, mam ledwo ponad 160cm wzrostu i taka wysokość mi odpowiada. Lecz czego się nie robi dla zgrabnych łydek.
- Typowa kobieta, wyglądasz ślicznie chodź - Bob odciągał mnie od lustra i nie mogłam sobie dać rady z kolczykami.
- Ej, no daj mi jeszcze sekundę, założę tylko kolczyki. - Puścił mnie, gdy moja biżuteria była na miejscu, poprawiłam mu krawat, przyciągnęłam go bliżej siebie i pocałowałam.
- Napalona - jego śmiech był zaraźliwy i zaraz sama miałam banana na twarzy. Złapał mnie za rękę i poszliśmy do samochodu.
Przez godzinę słuchaliśmy muzyki pop, a ja myślałam, że umrę. Tak ok, przyznaję, lubię czasem posłuchać mózgotrzepa, ale w nadmiarze nie szkodzi tylko ciężka muzyka, każda inna rozwala uszy. W tej jednej sprawie byliśmy kompletnie różni.
Wysiedliśmy i usłyszałam nagle moje imię wykrzyczane przez Abby, ta dziewczyna nigdy nie traciła energii. Przyjaźniłam się z nią od liceum, trzymała się z naszą szkolną paczką i tak zostało do dziś.
- Cześć jestem Abby, jej przyjaciółka. - przywitała się z Bob'em i szczerzyła do niego swoje białe zęby.
- Masz jakąś konkretną sprawę Abby? czy chciałaś mi tylko poderwać faceta?
- Chciałam się przekonać jaki jest na żywo. Jest mniam.
- Chcemy pójść się przywitać z resztą gości, zaprowadzisz nas? Chyba bardziej ogarniasz to miejsce.
- Zdecydowanie, wypiłam już kilka drinków - zaśmiała się i złapała mnie za rękę, nie wiem właściwie po co, ale skoro chciała.
Weszliśmy do ogrodu, było sporo ludzi, przywitałam się z przyjaciółmi. Brian uściskał mnie miło, a jego kobieta stojąca obok, już ostrzyła na mnie swoje pazury. O nie złotko, spierdalaj... też jesteś koniem i też cię nie lubię i nie wiem co Brian w tobie widzi. Może jest zoofilem.
- Dobrze, że jesteś - powiedział Jimmy i przytulił mnie mocno, ten facet jest zdecydowanie za wysoki dla mnie, nawet moje szpilki nie pomogły, niemal zgiął się w pół.
Dostałam od Zacka drinka, rozglądałam się szukając gdzieś Matt'a, nigdzie go nie widziałam. Pojawił się dopiero podczas ślubu, nie mogłam oderwać od niego wzroku. W trakcie wesela nawaliłam się jak dzika, Jimmy nie przestawał polewać, kradł wódkę i mieliśmy pić czystą popijając drinkami. Bob nie wytrzymał...
- Wracamy do domu, jesteś już kompletnie pijana... zachowujesz się jak nie ty.
- To właśnie ja, otwieram się po alkoholu i nigdzie się nie wybieram, zostaję z przyjaciółmi.
- Dość, wracamy - złapał mnie za rękę.
- Nie, puść mnie, jestem dorosła i sama decyduje o tym co robić. - wstał i pociagnąl mnie za rękę.
- Powiedziała, żebyś ją puścił... - warknął Matt i zaraz stał przy nim, jej będą się bić? o mnie?
- Nie masz nic do gadania, to moja dziewczyna, zejdź mi z drogi - było mi szkoda Bob'a bo wiedziałam, że nie ma żadnych szans przy Shadows'ie. Bijcie się! miałam ochotę to wykrzyczeć, ale tak miło się patrzyło na te dwa koguty stroszące swoje piórka, jej to dla mnie. Sanders wygraj tą walkę, będę twoją wygraną księżniczką. Walnął mojego chłopaka raz, ten od razu leżał na ziemi. Wiedziałam że na tym się nie skończy, jeśli chodzi o Matt'a to w trakcie bójek brakuje mu piątej klepki, gdyby nikt go nie odciągnął tłukłby kogoś, aż tryskałaby krew. Bob wrzeszczał coś do mnie, ja stałam przed miłością mojego życia i oglądałam go z każdej strony, gdy dotknęłam jego policzka złapał mój nadgarstek. Bałam się, że będzie kazał przestać. Pochylił się do mojego ucha.
- Nie możesz być jego...
- Zasrany pies ogrodnika - nie wytrzymałam i dałam mu w twarz, stał kompletnie zszokowany, a ja ruszyłam do wyjścia, może jeszcze znajdę Bob'a i wszystko mu wyjaśnię.
Ej co tak oszczędnie? Za mało!
OdpowiedzUsuń:< kiedy ja się staram, chcę jedną małą historię w jednym odcinku.
Usuńten matt to jak cholerna baba.. niezdecydowany
OdpowiedzUsuńMa cipke!
UsuńMatt, nie denerwuj mnie, cholero jedna! Czy on się wreszcie zdecyduje czego tak naprawdę chce? Powiedz mi, bo normalnie dostanę z nim zawału, uwierz. Nie poczułam za to sympatii do Boba, to przez miłość do cholernej baby - Matta.
OdpowiedzUsuńuwielbiam Twoje krótkie historie w każdym odcinku, naprawdę <3
love, Jenny
Dziękuje :D yey, uwielbiasz!
UsuńCzy naprawdę musiałaś dać mu na imię Bob? Teraz będę widziała przed oczami Boba Budowniczego:) Tak, czy inaczej bidny facet. Nie ma żadnych, ale to ŻADNYCH szans z M. Utrzymuję swoje zdanie co do E. Niech się lala ogarnie. M. rzeczywiście pies ogrodnika. Przecież to jasne, że są dla siebie stworzeni. W ogóle to Ty zajebista jesteś, że tak szybko piszesz:)
OdpowiedzUsuńBuziole, Pat:)
Co ma Emma sie ogarniać, jest beznadziejnie zakochana, w końcu z wzajemnością. :3
Usuń