piątek, 14 lutego 2014

8. Sekret Matt'a

 To był dzień jak każdy inny w Huntington Beach. Przed szkoła Lilly pocałowała swoją dziewczynę. Nie mogłem tego znieść, była taka ładna, a marnowała się jako lesbijka. Trzeba jej pokazać jak dobrze może być z mężczyzna. Emma się z nią przyjaźni, mam nadzieję, że z nią nie próbowała. 

- Cześć Lilly, masz ochotę wpaść do mnie na imprezę? Dzisiaj koło 19:00? Będzie kilka osób. 

- Czemu nie, przyjdę. Dzięki za zaproszenie.

- Możesz przynieść jakąś przekąskę, czy coś.  

- Jasne, sałatka może być? 

- Pewnie, to do wieczora. - Musiałem odejść, na sama myśl, ze będzie ssała mojego kutasa, czy tego chce czy nie, ledwo powstrzymałem erekcje. Zwiałem ze szkoły, świadomość ze ona jest w tym samym budynku i dzisiaj Będę ja pieprzyć... Nie panowałem nad sobą, odkąd spróbowałem seksu pierwszy raz mógłbym to robić non stop. Jestem młody, może z wiekiem mi przejdzie, oby nie. 

- Hej, miałeś iść na biologię, obiecałeś! - O nie, nie tylko nie ona. Jest jak świerszcz w Pinokiu, to moje sumienie. Emma, moja przyjaciółka. 

- Nie dam rady, pokroje żabę innym razem, nie widziałaś mnie. 

- Mięczak! 

  Całe szczęście nie poszła ze mną. Nie znała mnie od tej strony, nigdy nie gadaliśmy o seksie, ona jest zbyt niewinna, krucha i delikatna. To dziewczyna na która nie zasługiwał żaden facet, bo każdy jest w jakimś stopniu sukinsynem. Och Emma, zabije każdego który cie skrzywdzi. Poszedłem do domu, rodzice byli u mojej babci, mieli tam zostać na kilka dni, chorowała. Skoro ich nie było, mogłem zapraszać do domu kogo chciałem. Inaczej miałbym kłopoty, wywalili mnie już z dwóch szkół, rodzice trzymają mnie krótko. W tej szkole trzymała mnie tylko Emma, no i wizja kuratora. Ale jeden dzień wagarów, nikogo nie zabił. Sprawdziłem czy mam gumki, w całym moim seksualnym szaleństwie, musiałem o tym pamiętać. Nie nadawałem się do bycia w związku, a co dopiero do zostania ojcem. Jeśli miałbym mieć takiego syna jak ja, to bym się zabił. Nim wybiło południe zrobiłem to chyba z 5 razy, wywaliłem stos chusteczek, zasnąłem. Obudził mnie dzwonek do drzwi. 

- Idę, już! Chwileczkę! Kurwa... - Gdzie te jebane gacie pomyślałem i zajrzałem pod łóżko, nic dziwnego, że nie miałem potwora pod nim, jest tam taki burdel ze nawet mrówka się nie zmieści. Otworzyłem drzwi. - Emma? 

- Hej, kupiłam popcorn, obejrzymy film? 

- Nie powinnaś być w szkole? - wpuściłem ją.

- Skończyłam wcześniej, zresztą kto to mówi? Wagarowicz. Jutro siedzisz w szkole do końca, przywiąże cie. 

- Oj już nie marudź. A ty nie musisz popełniać tych samych błędów co ja. 

- Stoczymy się oboje. Może jak będziesz mnie miał na sumieniu to da ci to do myślenia. 

- Dawaj ten popcorn. - Wsypałem ziarna do garnka i zrobiłem przekąskę.  Oglądaliśmy film, rzucaliśmy się popcornem i szukaliśmy go nawzajem pod ubraniem. Łaskotałem ja, bo uwielbiałem jej śmiech. O Emma, moja nadziejo na lepsze. Tylko czy ja chciałem być lepszy? 

 Wieczorem wszystko było gotowe, gumki pod ręka, drink też. Lilly zadzwoniła do drzwi a mnie aż ścisnęło w dole brzucha. Wpuściłem ja, rozglądała się, och tak kotku, to jest miejsce, w którym zmienisz zdanie o mężczyznach. Podałem jej drinka, napiła się, miała pomalowane usta. Krwista czerwień odbierała jej ten dziewczęcy urok, teraz wyglądała doroślej, cholernie podniecająco. 

- Gdzie jest reszta? 

- Emma mówiła, że przyjdzie z innymi za godzinę, mam nadzieje, że ci to nie przeszkadza. 

- Nie, niezły drink, masz dostęp do alkoholu w domu? 

- Kupiłem, po kilku wybrykach rodzice mnie kontrolują. - Nie mogłem się doczekać aż wódka z cola i odrobina leku nasennego zacznie działać. Miała być bardziej uległa, chyba tylko po to żeby zagłuszyć moje ewentualne wyrzuty sumienia..

Po 30 minutach była już bardziej skłonna do zabawy, tańczyła do piosenki Queen - Don't Stop Me Now. Wstałem z kanapy i objąłem ja, chciała się uwolnić, nie pozwoliłem na to. 

- Nie puszczę cie... Nie radzę krzyczeć.- wsadziłem dłoń pod jej spódnice, miała rajstopy. Serio? To jest Kalifornia... Rozdarłem je, przesunąłem materiał jej majtek by dostać się do swojego trofeum. Krzyknęła, wiec położyłem dloń na jej ustach. Mój penis rósł w siłę. Nie mogłem poczuć jej podniecenia... Musiałem sam się tym zając. Zdjąłem te przeklęte rajstopy, związałem jej nadgarstki. Zaczęła krzyczeć wiec do ust wcisnąłem jej koronkowe majtki, nasączone jej zapachem i strachem. Nic nie mogło mnie już powstrzymać byłem jak w amoku. Rozpiąłem swoje spodnie. Położyłem ja na kanapie, przez chwile patrzyliśmy sobie w oczy, moje były pełne podniecenia, jej pełne przerażenia. Odurzająca mieszanka. Nim w nią wszedłem, położyłem penisa na jej brzuchu, sięgał niemal do pępka. Cholera, jest mała. Rozchyliłem jej nogi, wyrywała się, nie zwracałem na to uwagi. Plunąłem na jej kobiecość żeby mieć lepszy poślizg, wbiłem się w nią mocno. Pieprzyłem bez tchu. Ona jęczała, nie z przyjemności, ze strachu. Gdyby nie te majtki w jej małych ustach, pewnie wrzeszczałaby czując mojego kutasa w sobie. Gdy czułem, że dochodzę, wyciągnąłem fiuta z jej ciasnej pochwy i wsadziłem w usta, jej szminka była już rozmazana. Dławiła się moja męskością, trysnąłem sperma w jej gardło i jęknąłem spełniony. Spojrzałem na nia raz jeszcze. Nie była już ta sama Lilly, a ja nie byłem już tym samym Shadows'em... Przepraszałem ja, błagałem żeby nie mówiła. Wybiegła z domu. Ja posprzątałem miejsce zbrodni i też wybiegłem. W pierwszej chwili chciałem pojechać do Emmy, ona zawsze umie mi pomoc, albo po prostu mnie przytuli i powie, ze jestem dobry. Jej zawsze wierzyłem, bo ona zawsze wierzyła we mnie. Koniec końców znalazłem się w domu Val, nie była nikim szczególnym. Dawała dupy wiec korzystałem. Byłem tak załamany tym co zrobiłem, że niewiele myśląc powiedziałem o wszystkim. To odwróciło się przeciwko mnie, w zmian za ewentualne alibi, wystawiła wysoki rachunek, mam być z nia. W tamtej chwili zrobiłbym wszystko, żeby tylko się uwolnić od uczucia kompletnego zagubienia i by zagłuszyć wyrzuty sumienia. 

- Matt? ... Obudź się, słyszysz, to tylko zły sen. - głos Emmy był taki kojący. Chyba musiałem, coś gadać przez sen, oby niezbyt wiele. Jak mogłem powiedzieć, że nigdy jej nie kochałem.  Zawsze była w moim sercu. Obudziłem się, przytuliła mnie. Trzymała mocno w swoich małych ramionach, a ja czułem ze mam dla kogo żyć i być dobry.

- Kocham cie - powiedziałem cicho.

- Wiem, ja ciebie też kocham. - Jeszcze kochasz, gdy dowiesz się prawdy zrozumiesz, że nigdy nie powinniśmy być razem. To nie bajka, ja jestem bestią... i nigdy się nie zmienie. Moja Emma, tak bardzo cię kocham. 

22 komentarze:

  1. o matko... Matt to potwór...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wooooooow *.* You are my hero! Żeby zrobić z M. gwałciciela? O.O Szacun! Co do samego M. to... Może to był tylko sen? Jakiś koszmar? Cokolwiek? Bo jeżeli to prawda, to w moim odczuciu już nic go nie wybroni. No kurde ten koment miał być dłuższy, ale nie wiem co napisać! SZOK!!!
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to był sen, ale on to zrobił, to jego tajemnica, to jego przekleństwo. ...

      Usuń
  3. yyy..... wmurowało mnie totalnie ....potwór to mało powiedziane to sie nazywa gwałt ....

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo matko! A już myślałam, że zaczyna być słodko i różowo (nie wliczając śmierci Reva) a tu takie coś!
    No ciekawa jestem jak to się potoczy.... Może rzeczywiście to tylko sen, albo coś w ten deseń, tak jak przypuszcza Patka.... Cholera, no kto wie...
    Ale zobaczymy. Pisz dalej, bo teraz to mnie kompletna ciekawość zżera!
    xo Boo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie był sen, to koszmar, śnił mu się od lat. Wracało do niego sumienie, myśl o dziewczynie, której zmarnował psychikę, gdy był napalonym nastolatkiem ;x

      Usuń
    2. Sorry, posrane to jakieś.... znaczy się pojechałaś po linii, ale mi się to akurat podoba. Nie chodzi o to co zrobił, broń Boże, nie! Ale nie może być cały czas słitaśnie, prawda? No i fakt, że przez tyle lat nie wyszło to na jaw? Teraz zrobi się ciekawie bo co na to Emma? jak ona zareaguje? Jednym słowem wpakowałaś go w niezłe bagno i ciekawa jestem jak się z tego wykaraska.

      P.S. Jeśli trafi do paki, to możesz przysłać go do mnie, ja go zresocjalizuję, mam w tym szkolenie :D

      Usuń
    3. NIE ODDAM GO! moje moje moje chłopisko! mój ;3 sio :D hahaha

      Usuń
    4. Później oddam go! Obiecuję! Ja go tylko lekko naprostuję :D hahhahha :D To jak, mogę szykować już kartotekę? ;p

      Usuń
    5. Nieee, żyje w przekonianiu, że głupi ma zawsze szczęście, więc ;>

      Usuń


  5. Ej...No kurwa z tego się nie wywiniesz tak jak przebaczeniem za wielokrotne zdrady z poprzedniego opo!
    Tym razem jego skrucha i czyjaś wielka miłość nie wystarczą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dajcie mu szansę, teraz jest inny. Eh, przegiełam.

      Usuń
  6. Myślałam że to opowiadanie bedzie bez takich okropności ale pomyliłam ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli powiem, że będzie lepiej? ;c

      Usuń
    2. Mam taką nadziej bo ona mi tylko pozostała :D

      Usuń
    3. Postaram sie to jakoś wyprostować ;D

      Usuń
  7. ;OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P R Z E P R A S Z A M !

      Usuń
    2. N I E W Y G Ł U P I A J S I Ę O T O C H O D Z I !

      Usuń
    3. Nie wygłupiam się, tylko trochę zmyślam ;D

      Usuń