-
Wstawaj - powiedziałam radosna, bo dziś miał być pierwszy dzień
w studiu, cieszyłam się. Było we mnie radości za nas dwoje. Matt
bardzo się denerwował, może dlatego miał te koszmary w nocy. Teraz
spał smacznie i wyglądał uroczo, nawet się uśmiechał. Głaskałam
palcem jego policzek.
- Już trzeba wstawać? - Jego głos rano był taki przyjemny, zaspany i mruczący. Pocałowałam go.
- Dzisiaj pierwszy dzień w studiu, obudź się - przytulił mnie i zaczął łaskotać, szczerze tego nienawidziłam, ale śmiałam się, cóż nie miałam wyjścia. On też zawsze miał radochę przy tym. Stary dziad, ma prawie 30 lat i odstawia jakieś łaskotki.
- Dzień dobry. - Jego dołeczki, rozczulały zawsze. Cmoknęłam go, dobierałam się do jego porannego wzwodu. Zatrzymał moją rękę – Nie teraz kochanie.
- Dlaczego? - spytałam zawiedziona.
- Wieczorem dobrze? Teraz chcę się wykąpać. - Poszedł do łazienki, a ja zostałam sama na łóżku. Byłam zła, nie rozumiałam dlaczego nie chce. Poszłam się ubrać, przeniosłam już część rzeczy z mojego mieszkania do jego domu. Nie mogłam się powstrzymać i zarzuciłam na siebie jego koszulę w kratę. Dzisiaj musiałam pojechać do pracy, a jego ubrania sprawiały, że czułam jakiegoś rodzaju bliskość z nim. Zrobiłam kawę i śniadanie.
- Powiesz mi co się stało? - potrzebowałam jego potwierdzenia, że wszystko jest dobrze, a on po prostu denerwuje się nagrywaniem.
- Emma, czeka nas męczący dzień, wieczorem będę cały dla ciebie, ok? Jak ty się czujesz, wiesz już czy Bob dalej pracuje w radiu?
- Niestety nic nie wiem. Dlaczego o niego pytasz? - wzięłam kolejny łyk kawy.
- Bo nie chcę, żeby się przy tobie kręcił.
- Prowadzimy razem program, Matt nie wiem o co ci chodzi, ale proszę bądź normalny. Nie masz powodu do świrowania. Postaram się wpaść do studia koło 15:00.
- Odwiozę cie dzisiaj do pracy, chce mieć pewność, że go tam nie ma. - przewróciłam oczami, nie miałam ochoty już z nim dyskutować.
Wszedł ze mną do radia, gdy nigdzie nie zlokalizował swojego rywala, złożył na moich ustach czuły pocałunek i pojechał stawić czoła swoim obowiązkom. Bob zjawił się godzinę, wyglądał inaczej, obco.
- Cześć – powiedziałam radośnie, cóż byłam zakochana, przepełniała mnie radość.
- Emma, powinniśmy pogadać. - Jego ton był nieprzyjemny
- Masz rację, ale teraz siadaj mamy program. Za 3 minuty wchodzimy.
- Ja już tu nie pracuje. Spotkamy się po programie, będę czekał. - wyszedł, jego zachowanie było dziwne.
Po godzinie program się skończył, ja miałam wolne. Wyszłam ze studia i udałam się do kuchni, żeby nalać sobie wody, rzeczywiście Bob czekał na mnie. Siedział na krześle, upił łyk herbaty i spojrzał na mnie.
- Wszystko dobrze? - Spytałam nalewając wody.
- Nie, siadaj. - Nakazał, a ja zrobiłam dokładnie to czego chciał. - Muszę się spotkać z Shadows'em.
- Już trzeba wstawać? - Jego głos rano był taki przyjemny, zaspany i mruczący. Pocałowałam go.
- Dzisiaj pierwszy dzień w studiu, obudź się - przytulił mnie i zaczął łaskotać, szczerze tego nienawidziłam, ale śmiałam się, cóż nie miałam wyjścia. On też zawsze miał radochę przy tym. Stary dziad, ma prawie 30 lat i odstawia jakieś łaskotki.
- Dzień dobry. - Jego dołeczki, rozczulały zawsze. Cmoknęłam go, dobierałam się do jego porannego wzwodu. Zatrzymał moją rękę – Nie teraz kochanie.
- Dlaczego? - spytałam zawiedziona.
- Wieczorem dobrze? Teraz chcę się wykąpać. - Poszedł do łazienki, a ja zostałam sama na łóżku. Byłam zła, nie rozumiałam dlaczego nie chce. Poszłam się ubrać, przeniosłam już część rzeczy z mojego mieszkania do jego domu. Nie mogłam się powstrzymać i zarzuciłam na siebie jego koszulę w kratę. Dzisiaj musiałam pojechać do pracy, a jego ubrania sprawiały, że czułam jakiegoś rodzaju bliskość z nim. Zrobiłam kawę i śniadanie.
- Powiesz mi co się stało? - potrzebowałam jego potwierdzenia, że wszystko jest dobrze, a on po prostu denerwuje się nagrywaniem.
- Emma, czeka nas męczący dzień, wieczorem będę cały dla ciebie, ok? Jak ty się czujesz, wiesz już czy Bob dalej pracuje w radiu?
- Niestety nic nie wiem. Dlaczego o niego pytasz? - wzięłam kolejny łyk kawy.
- Bo nie chcę, żeby się przy tobie kręcił.
- Prowadzimy razem program, Matt nie wiem o co ci chodzi, ale proszę bądź normalny. Nie masz powodu do świrowania. Postaram się wpaść do studia koło 15:00.
- Odwiozę cie dzisiaj do pracy, chce mieć pewność, że go tam nie ma. - przewróciłam oczami, nie miałam ochoty już z nim dyskutować.
Wszedł ze mną do radia, gdy nigdzie nie zlokalizował swojego rywala, złożył na moich ustach czuły pocałunek i pojechał stawić czoła swoim obowiązkom. Bob zjawił się godzinę, wyglądał inaczej, obco.
- Cześć – powiedziałam radośnie, cóż byłam zakochana, przepełniała mnie radość.
- Emma, powinniśmy pogadać. - Jego ton był nieprzyjemny
- Masz rację, ale teraz siadaj mamy program. Za 3 minuty wchodzimy.
- Ja już tu nie pracuje. Spotkamy się po programie, będę czekał. - wyszedł, jego zachowanie było dziwne.
Po godzinie program się skończył, ja miałam wolne. Wyszłam ze studia i udałam się do kuchni, żeby nalać sobie wody, rzeczywiście Bob czekał na mnie. Siedział na krześle, upił łyk herbaty i spojrzał na mnie.
- Wszystko dobrze? - Spytałam nalewając wody.
- Nie, siadaj. - Nakazał, a ja zrobiłam dokładnie to czego chciał. - Muszę się spotkać z Shadows'em.
- To kiepski pomysł, sporo
ostatnio przeszedł, teraz wrócił do studia. Potrzebuje spokoju, my
potrzebujemy.
- On wiele przeszedł? Nie, to przez niego ktoś wiele przeszedł i poddał się, to jego wina.
- Nie wiem o czym mówisz, ale nie spotkasz się z nim, ja się do tego nie przyczynię.
- Chcę to załatwić po dobroci, ale skoro nie chcesz.
- Bob, powiedz mi co się dzieje, jesteś inny... obcy.
- Jestem sobą, jestem kimś, kto w końcu będzie kazał mu zapłacić za to co zrobił.
- Ale co takiego Matt zrobił?
- Niedługo się wszystko wyjaśni – wstał i wziął swoją kurtkę – do zobaczenia Emma.
- Nie zobaczymy się już – powiedziałam z pewnością w głosie.
- Zobaczymy się szybciej niż myślisz, naciesz się tym co masz. - Wyszedł, zostawiając mnie z mętlikiem w głowie i strachem, że stanie się coś złego. Przeklęta kobieca intuicja. Zadzwoniłam do Matta, musiałam wiedzieć, że u niego wszystko dobrze.
- Cześć słońce – odezwał się po drugim sygnale. Och całe szczęście.
- Będę wcześniej dobrze? - zbierałam właśnie swoje rzeczy do torebki.
- Pewnie, że dobrze, czekam. Coś się stało? Może przyjadę po ciebie.
- Nie! Zostań. Siedź w studiu, ja przyjadę, taksówka już czeka. Kupię kawę. Zostań w studiu.
- Zostanę, jesteś zdenerwowana?
- Nie jestem, tylko się spieszę. Będę niedługo. Matt... kocham cie. - Musiałam to powiedzieć, bo niepokój narastał. Co jeśli do niego nie dojadę? Chciałam żeby wiedział.
- Czekam, a jak przyjedziesz to ci odpowiem, pa. - Rozłączył się.
Rozglądałam się czy nikt nie jedzie za nami.
- Pani się czegoś obawia? - odezwał się nagle taksówkarz.
- Nie, nie... wszystko jest dobrze. - Cholera, on wie? On jest zamieszany? Popadam w paranoje. Zapłaciłam i wyszłam z taksówki, dwie torby z kawami wziął ode mnie Brian, który właśnie zgasił papierosa.
- Jesteś blada. - Przywitał mnie.
- Mam kiepski dzień. - Wszedł ze mną do środka, w studiu panowała gorąca dyskusja dotycząca partii wokalnej.
- O może ty coś z nim zrobisz, Matt kompletnie leży przy Fiction. - Zacky wziął swoją paczkę Marlboro i wyszedł.
- Napijcie się kawy, przewietrzcie mózgi. Ja zaraz naprawię Shadows'a. -Przytuliłam się do niego. Cały strach minął.
Spędziliśmy
w studiu resztę dnia, szło mu już znacznie lepiej. Wieczorem
zabrał mnie na kolację do restauracji, to była miła odmiana.
Przez ostatnie tygodnie praktycznie nie wychodziliśmy z domu.
Mieliśmy czas tylko dla siebie. Zupełnie zapomniałam o rozmowie z
Bob'em. Gdy wróciliśmy do domu, to nie był koniec niespodzianek z
jego strony. Otworzył wino, poszliśmy na górę piliśmy je w
wannie, była pełna ciepłej wody i pachnącej, waniliowej piany.
Nie zapomniał też o swojej porannej obietnicy, kochaliśmy się w
łazience, potem powtórka na łóżku.
Ja zaraz naprawię Shadows'a. <---- jak mi się spodobało to sformułowanie :)
OdpowiedzUsuńAle czekaj, skąd Bob może mieć jakieś informacje na temat tego co zrobił Shadows co?
Mam nadzieję, że to wyjaśnisz w następnym. Bo kurde, jeśli on namiesza, to Emma może sądzić, że zrobił to z zazdrości i Shadows się z tego wywinie. Muszę przestać tak rozkminiać.
lovee, Sillie
Naprawianie Matt'a to jej specjalność :D
UsuńWszystko się wyjaśni, 10 odcinek będzie magiczny :D
Czy mi się wydaje, czy rzeczywiście wszyscy wiedzą co zrobił Matt poza Emmą? I, że Bob wie? Niby skąd? No i co to miało znaczyć, że ktoś sobie nie poradził? Cholerka, więcej pytań niż odpowiedzi.
OdpowiedzUsuńZ tego też względu domagam się *prosi* nexta :)
P.S. Zostawię ci Matta jeśli dostanę Gnomka ;p
xo Boo <3
Bierz Gnomka, Matt jest mój i tylko mój :D tymczasem zabieram się za pisanie ;D
UsuńBob? a co ma z ty wszystkim wspólnego Bob??? będzie bitka? ;>
OdpowiedzUsuńwith love,
z.
Intrygi, pościgi, wybuchy ;D
Usuńbob jest pewnie bratem tamtej laski. a laska chciala sie zabic bo po tylu latach nie wytrzymala
OdpowiedzUsuńJa wydedukowałam że Bob to ta laska którą Matt wydymał ^^ :P
OdpowiedzUsuń:O ups.
UsuńO kurwa transformers ^^
OdpowiedzUsuńNie to nie tak! hahaha wszystko wygląda nieco inaczej, daj mi szansę wyjaśnić w kolejnym odcinku :D poczekaj cierpliwie, proszę.
UsuńPostaram się ale moja wyobraźnia pracuje na wyższych obrotach więc wiesz ....
OdpowiedzUsuńDaj mi jeszcze z 40 minut !
Usuńspoko poczekam ^^
Usuń